"Giną fakty", "proszę o spokój". Duże emocje na podkomisji sejmowej

"Giną fakty", "proszę o spokój". Duże emocje na podkomisji sejmowej

Dodano: 
Budynek Sejmu w Warszawie
Budynek Sejmu w Warszawie Źródło: PAP / Albert Zawada
Wczoraj odbyło się kolejne posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej, której celem ma być zmiana w zapisach ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Nie zabrakło kontrowersji.

Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia poselskich projektów ustaw: o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (druk nr 2007) oraz o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o radiofonii i telewizji (druk nr 2010) pracuje de facto nad projektami Lewicy i Polski2050 ograniczającymi dostępność do alkoholu. Przewodniczącym podkomisji został poseł Grzegorz Napieralski (KO).

Jeszcze pod koniec stycznia, podczas pierwszego czytania projektów w Sejmie, Lewica i Polska2050 przekonywały, że ograniczenie dostępności do alkoholu to odpowiedź na społeczny sygnał. Z kolei PiS zarzucił, że w projektach Lewicy i Polski2050 są buble i niedoróbki, zaś Konfederacja, że propozycje uderzają w prawo do prowadzenia działalności gospodarczej. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skierował wówczas projekty do Komisji Zdrowia, która do rozpatrzenia projektów powołała podkomisję nadzwyczajną. Prace nad tym projektem są mocno wspierane przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, co można było zauważyć w wystąpieniu Joanny Wichy z Lewicy, która deklarowała szybkie przyjęcie ustawy "jeszcze przed wakacjami".

Gorąca dyskusja na podkomisji

Tematem wczorajszego posiedzenia podkomisji była przede wszystkim kwestia reklamy i promocji alkoholu, a głos zabierali przede wszystkim przedstawiciele strony społecznej, a więc różnych organizacji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wiele z nich próbowało przekierować dyskusję z tematu przeciwdziałania alkoholizmowi na piwa bezalkoholowe.

Głos zabrał np. Jan Pieniążek z fundacji GrowSpace, który zwrócił uwagę na raport jego organizacji poświęcony piwom bezalkoholowym, a także apelował o zakaz reklamowania tego produktu. Co ciekawe, ten postulat jest tożsamy z apelem Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego. W tym kontekście warto pamiętać, że poseł PiS Janusz Kowalski już wcześniej zapowiedział w Sejmie skierowanie wniosku do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie projektu Polski 2050. Chodzi właśnie o fundację GrowSPACE, która zasłynęła organizacją "tęczowych piątków", a obecnie prowadzi kampanię wymierzoną w piwa bezalkoholowe. – Składam wniosek do CBA o ujawnienie źródeł finansowania przez fundację GrowSPACE, z którą spotkała się pani poseł Wioleta Tomczak. Ta fundacja prowadzi kampanię zakazującą reklamy piwa i piwa "zero". Kto zapłacił za tę kampanię? GrowSPACE to ta lewacka fundacja, która robi "tęczowe piątki". To jest najbardziej prowódczany projekt. Ja bronię zdrowego rozsądku, a pani promuje picie wódki. Skandal – mówił.

Kowalski nawiązał w ten sposób do działań fundacji GrowSPACE. W kwietniu ur. pojawił się raport "Zero procent prawny", przedstawiony przez fundację. W ślad za raportem dzisiaj ukazało się co najmniej kilkadziesiąt publikacji. Fundacja opłaciła także badania m.in. OGB i IBRIS, prowadzi intensywne działania w mediach społecznościowych, angażuje ekspertów, występuje na konferencjach, na których udział, co do zasady, wymaga wniesienia często niemałej kwoty pieniężnej. Jej przedstawiciele nie kryją się z faktem bezpośredniego docierania do polityków i chwalą publicznie interakcjami z nimi. Jednocześnie fundacja nigdy nie ujawniła źródeł finansowania działań, które są prowadzone na bardzo szeroką skalę. Ocena zakresu pozwala oszacować wartość projektu na co najmniej 1 mln zł. W związku z tym, Janusz Kowalski zapowiedział wniosek do CBA.

Michał Błaszczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców podkreślił, że "postulowany przez oba projekty zakaz reklamy piwa i piwa bezalkoholowego jest bezzasadny". – Oba projekty w żadnym punkcie nie wykazują braku skuteczności dotychczasowych zasad reklamy, która pojawia się na ściśle określonych warunkach. Pomimo dopuszczalności reklamy, spożycie alkoholu nieprzerwanie spada. Rośnie za to sprzedaż piwa bezalkoholowego, co w naszej ocenie jest pozytywnym trendem, bo społeczeństwo wybiera alternatywy. Wydaje się nam zupełnie bezzasadnym obejmowanie zakazem reklamy piwa bezalkoholowego i zrównywanie go z napojami alkoholowymi – mówił.

Andrzej Strojny z Warsaw Enterprise Institute przypomniał, że jego organizacja w październiku ub. roku opublikowała wyniki badań dot. piwa bezalkoholowego. – Z tego badania wynika, że zaledwie 1,9 proc. badanych podaje reklamę jako powód sięgnięcia po trunek. Skłania nas to do wniosku, że te działania są wyłącznie marketingowe, a klient wybiera tylko markę, a nie decyduje się przez to na sięgnięcie po alkohol. Z tego badania wynika, że 65 proc. Polaków preferuje piwo bezalkoholowe zamiast alkoholowe. Chcemy zaznaczyć, że ustawa już teraz stwarza konkretne warunki, by przeciwdziałać rozpowszechnianiu reklam do osób nieletnich. WEI opowiada się przeciwko dalszym restrykcjom, a jest za edukacją – mówił.

Regulacje unijne a Sejm

Tomasz Kaczyński ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zaznaczył, że w projektach ustaw znajdują się niespójne zapisy, które wymagają zmiany. – Poczynając od projektu Lewicy i zapisów dot. reklamy i promocji i wyłączeń. Z projektowanego przepisu usuwane jest wyłączenie dot. wydzielonego stanowiska, w efekcie czego promocje będą mogły być prowadzone w sklepach monopolowych, a nie w sklepach wielkopowierzchniowych. Dodatkowo wyłączana jest reklama, a promocje nadal będą dopuszczalne. Projekt Trzeciej Drogi idzie jeszcze dalej, bo odnosi się do zakazu reklamy i wyłączeń napojów bezalkoholowych. W rezultacie wódka może być reklamowana, a napoje bezalkoholowe nie mogą. Mamy w projekcie Trzeciej Drogi definicję napoju bezalkoholowego, z którego wynika, że jest to produkt, który ma poniżej 0,5 proc. alkoholu, a więc soki, kefiry i jogurty wchodzą w tę definicję oraz każdy inny produkt, który przypomina produkt alkoholowy, a więc każdy napój w puszce – wskazywał.

Ponadto, Kaczyński zwrócił uwagę na rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady, które wchodzi w życie 18 marca. – Rozporządzenie wskazuje na dwie kwestie. Po pierwsze produkty nisko i bezalkoholowe trendu NoLo są szansą rynku, które powinno być wspierane przez prawo, a po drugie wprost zezwala ono, aby produkty bezalkoholowe nosiły nazwy handlowe kojarzone z napojami alkoholowymi, bo to ma wspierać sektor winiarski. Jeśli chcemy przejść przez nostryfikację TRISS to zapomnijmy o napojach bezalkoholowych – dodał.

Głos na posiedzeniu podkomisji zabrał także Dawid Panek z Collegium Medicum UJ – Sadzę, że w ustawie brakuje doprecyzowania zakazu treści influencerskich, które w sposób bardziej bezpośredni lub pośredni promują spożywanie alkoholu. Ustawa antyalkoholowa nie powinna być krok za współczesnymi czasami, ale przed nimi. Pamiętajmy, że dzieci i młodzież nie obcują z telewizją, ale z platformami streamingowymi, YouTubem, gdzie szerzą się treści za pośrednictwem influencerów. Po drugie, powinniśmy się skupić nad ograniczeniem dot. Małpek. Wchodzenie w nałóg składa się z czterech etapów, a ten drugi jest najbardziej podatny na alkohole w małych opakowaniach. To jest jeszcze faza ostrzegawcza, gdy oszukujemy się, że mamy kontrolę i próbujemy rezygnować z przyzwyczajenia alkoholowego, a małpki robią tu bardzo złą robotę, bo są one bardzo mocno eksponowane – mówił.

Piotr Palutkiewicz z WEI ocenił, że "w dyskusji giną fakty". – Po pierwsze, chyba nikt się nie sprzecza z tym, że skuteczna egzekucja obowiązujących przepisów jest rzeczą dobrą. Egzekwujmy przepisy, które mamy. Fakt drugi – mamy jedno z najbardziej surowych przepisów promocji alkoholu w Europie. Nikt nie dośrubował tych przepisów bardziej niż Polska. Po trzecie, reklama piwa nie służy wejściu do alkoholu, ale służy budowaniu przewagi marki. Dlatego piwa się reklamują, ponieważ marka A chce mieć przewagę nad B, a ta nad C. Fakt czwarty – badania pokazują, że piwa bezalkoholowe są instrumentem wyjścia ze świata alkoholu, a nie wejścia do niego. Po piąte, wydarzenia lokalne zostaną mocno zakłócone. Czy się słuchamy WHO, czy się nie słuchamy? Padają argumenty, że WHO ma rację, ale w 2010 roku WHO proponowało, aby wszystkie działania, które mają ograniczyć spożycie mocnych alkoholi są właściwe – powiedział.

"Piwo to nie wódka"

Podczas posiedzenia podkomisji głos zabrał także Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. – Chciałbym zaapelować do osób, które zabierają głos o wyraźne rozróżnianie w swoich wypowiedziach, czy mówią o przemyśle piwowarskim, czy alkoholowym. Piwo to nie wódka i w bardzo wielu kwestiach różnimy się z przemysłem spirytusowym, także w kwestiach napojów bezalkoholowych i trendu NoLo. Piwo alkoholowe, jak i bezalkoholowe przeznaczone jest dla osób pełnoletnich – wskazywał.

– Reklama piw bezalkoholowych nie jest reklamą zastępczą, bo ten produkt jest na rynku, rośnie i jest na półkach. Jeśli mamy do czynienia z reklamami innych alkoholi niż piwo, to one są nielegalne. Póki co reklamy piwa pozostają legalne. Po drugie, zastanawiam się, dlaczego ta podkomisja, która powinna dyskutować o sposobach zwalczania alkoholizmu, rozpoczęła się od próby przekierowania dyskusji na produkty, które alkoholu nie zawierają, a więc na piwa bezalkoholowe. Rozumiem, że być może dla niektórych jest to wygodne, aby zamiast o alkoholach mocnych, mówić o bezalkoholowych produktach. Dla kogo są małe, kolorowe buteleczki z mocnym alkoholem? Dlaczego fundacje walczące z lobby alkoholowym nie zajmują się takimi produktami? Uważamy, że promocje cenowe, które polegają na darmowym rozdawaniu alkoholu, najczęściej piwa, powinny zniknąć. Nie jesteśmy przemysłem, który rozdaje produkty za darmo. Obecne regulacje ws. reklam są dość restrykcyjne. To nie jest tak, że reklama decyduje o tym, że rośnie konsumpcja alkoholu – ocenił.

Znany aktywista Jan Śpiewak z fundacji Bezpieczna Polska zaznaczył, że jest "zdecydowanym przeciwnikiem istnienia takiego produktu jak małpka". – Uważamy, że powinien być całkowity zakaz sprzedaży alkoholu we wszystkich małych objętościach, a więc poniżej 200 ml. Jesteśmy absolutnie za pełnym zakazem reklamy, a branża alkoholowa działa nieetycznie. Wiemy, że prokuratorzy masowo uważają sprawy. Spotykamy się z bardzo nieetycznym branży. W kontraktach są zapisy, że firmy alkoholowe decydują się opłacać kary grzywien, co pokazuje, jak jest to nieetyczne. Branża piwna też ma swoje grzechy. Mieszkamy w Polsce i wiemy, jak się rozwadnia prawo. Apeluję o zakaz reklamy, ale i o zakaz małpek. Mam nadzieję, że to pogodzi obie branże – mówił.

Z kolei Jerzy Polaczek z PiS zwrócił się z wnioskiem o wystąpienie do KRRiT, by ta przedstawiła dane dot. oglądalności telewizji od godz. 20 do 6 rano przez małoletnich. – Byłby to istotny materiał poglądowy, który towarzyszyłby przy podejmowaniu decyzji – argumentował.

Czytaj też:
Burzliwe posiedzenie podkomisji sejmowej. "Czy ktoś usłyszy o tragedii tych osób?"

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także