We wtorek Wirtualna Polska ujawniła, że osoba z rodziny senatora Koalicji Obywatelskiej Tomasza Lenza została bez kolejki i wymaganej dokumentacji poddana zabiegowi chirurgicznemu, co może wskazywać na funkcjonowanie nieformalnych praktyk umożliwiających uprzywilejowany dostęp do świadczeń w publicznej ochronie zdrowia. Kolejne publikacje wskazywały wprost, że chodzi o syna polityka.
Do zdarzenia miało dojść 15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim. W placówce trwa kontrola NFZ. Rzecznik Praw Pacjenta zwrócił się o wyjaśnienia do dyrekcji szpitala. Do doniesień Wirtualnej Polski odniósł się dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim mec. Mariusz Trojanowski. Potwierdził, że informacje. – Taki zabieg rzeczywiście miał miejsce, odbył się z pominięciem obowiązujących procedur, a w szpitalu nie ma dokumentacji zabiegu, która jest wymagana przez przepisy prawa – powiedział Trojanowski.
Lenzowie zapowiadają proces
Senator KO Tomasz Lenz kolejny odniósł się do tej sprawy. W niedzielę razem z żoną opublikował na Facebooku oświadczenie zatytułowane "Nie dla kłamstw, hejtu i agresji!". Żona polityka, Anna Lenz, określa artykuł WP jako "skandaliczny". Stwierdza również, że jest on "oparty na kłamstwach, insynuacjach i nieprawdziwych informacjach". – Artykuł ten uderzył nie w polityka, ale w naszą rodzinę i w dobro oraz poczucie bezpieczeństwa naszego małoletniego syna – mówi z oburzeniem.
Dalej Tomasz Lenz twierdzi, że Wirtualna Polska w swoim tekście podała kilka kłamstw. Pierwsze z nich ma, według polityka, dotyczyć informacji, jakoby syn senatora KO został przyjęty bez kolejki. Tomasz Lenz tłumaczy, że w momencie, gdy zgłosił się z dzieckiem do szpitala, byli jedynymi pacjentami. – W związku z tym nie było żadnej kolejki. Posiadam dokumentację, w której podpisałem zgodę na zabieg – mówi.
– Dokumentację z zabiegu 13-letniego dziecka posiadają rodzice i z tego, co już wiadomo, kontrolerzy z NFZ oraz Izba Lekarska w Toruniu. Natomiast dyrektor szpitala rozpowszechnia w mediach informacje, jakoby jej nie posiadał. W związku z tym kierujemy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim – kontynuuje Lenz.
Na koniec Anna Lenz podkreśla, że nie pozostawi "tych kłamstw bez reakcji". – Postanowiliśmy dochodzić ochrony naszego dobrego imienia oraz bezpieczeństwa naszego małoletniego syna na drodze prawnej. Myślę, że każdy rodzić postąpiłby podobnie w naszej sytuacji – przekazała żona polityka KO.
KO broni Lenza
Wcześniej Tomasz Len mówił, że zabieg w szpitalu odbył się "z zachowaniem właściwych procedur medycznych". W obronę partyjnego kolegi zaangażowali się politycy Koalicji Obywatelskiej. Senator Tomasz Grodzki, w rozmowie na Kanale Zero, przekonywał, że w trakcie wizyty polityka z synem izba przyjęć była pusta.
– To jest mały szpitalik, (...) to była niedziela. W szpitalu było pusto, nie było żadnej kolejki, a dziecko wymagało pilnego zabiegu. (...) Na izbie przyjęć podobno, tego nie wiem, ale tak mi potwierdzili koledzy, nie było nikogo. To była niedziela, spokojne dyżury – stwierdził, dodając, że takie informacje uzyskał od swoich kolegów po fachu.
Czytaj też:
Grodzki zapytany o aferę Lenza. "To było jedynym grzechem niewielkim"
