W mediach społecznościowych pojawił się szokujący w treści i formie film. Nagranie opublikował m.in. dziennikarz Marcin Torz. Na filmie widać przerażonego mężczyznę, na którego inna osoba oddaje mocz. W tle słychać głosy pozostałych uczestników zajścia. Są rozbawieni, przeklinają i nie próbują pomóc ofierze.
– Łykaj ku..jeb..! Dawaj pysk! Pokaż, ku...tę mordę! Otwieraj pysk! – słychać na nagraniu. Na końcu filmu słychać śmiech uczestników zdarzenia.
Pojawiły się sugestie, że sprawcami mogą być chuligani, którzy od dawna mieli terroryzować okolicę. To właśnie oni mieli wziąć udział w osiedlowej awanturze 10 kwietnia – zakończyła się tragiczną strzelaniną i śmiercią 26-letniego mężczyzny.
Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku opublikowała oświadczenie. Zapewniono, że podjęte zostały działania z urzędu. "Policjanci z powiatu kłodzkiego, mając na uwadze materiał wideo, który pojawił się w sieci, niezwłocznie przystąpili do działania i sprawą zajęli się z urzędu" – przekazuje Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku.
Nie potwierdzono, czy na nagraniu faktycznie są uczestnicy wydarzenia z 10 kwietnia.
Policjanci odnieśli się także do sugestii o brakach kadrowych: "Nie może być jednak mowy o skutecznych działaniach policji, jeśli nie opierają się one na współpracy ze społeczeństwem, a wszystko wskazuje na to, że wiele osób z różnych przyczyn nie zgłasza sytuacji niebezpiecznych".
Na koniec policja zaapelowała do mieszkańców: "Apelujemy, aby nie pozostawać biernym, gdy jesteśmy świadkami jakiegokolwiek zagrożenia, i niezwłocznie przekazywać zgłoszenia służbom, tak abyśmy mogli wspólnie dbać o bezpieczeństwo".
Co wydarzyło się w Bystrzycy Kłodzkiej? Obrona konieczna czy atak z premedytacją?
Prokuratura postawiła zarzut zabójstwa mężczyźnie zatrzymanemu po strzelaninie w Bystrzycy Kłodzkiej. Podejrzany nie przyznał się do winy. Twierdzi, że działał w obronie koniecznej. Do zdarzenia doszło w piątek (10 kwietnia) około godziny 22:30 w Bystrzycy Kłodzkiej (woj. dolnośląskie). Według Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, wszystko zaczęło się od kłótni między Borysem B., który spacerował z psem, a grupą trzech nietrzeźwych mężczyzn. Po scysji Borys B. wrócił do domu.
"Mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO" – przekazał prokurator Mariusz Pindera. Borys B. z bronią wrócił na osiedle, a tam spotkał tych samych mężczyzn. Nie wiadomo, czy na nich czekał, szukał ich czy do ponownego spotkania doszło przypadkowo. Wtedy doszło do drugiej konfrontacji. Jak informuje prokuratura, strzelec najpierw oddał strzał ostrzegawczy, a "następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie". 26-latek zginął na miejscu.
B. po wszystkim miał sam zadzwonić na policję i następnie został zatrzymany na miejscu zdarzenia. Prokuratora postawił mu zarzut zabójstwa. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. "Podejrzany nie przyznał się do zarzutu wyjaśniając, iż działał w obronie koniecznej" – informuje prokurator. Na wniosek prokuratury, Sąd Rejonowy w Kłodzku zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Borysa B. na dwa miesiące.
Czytaj też:
Prokuratura bada groźny wypadek. Media: Kierował znany muzyk
