Fatalne wieści dla pacjentów. Gdański szpital opóźnia rezonans i tomografię

Fatalne wieści dla pacjentów. Gdański szpital opóźnia rezonans i tomografię

Dodano: 
Aparatura do przeprowadzenia rezonansu magnetycznego
Aparatura do przeprowadzenia rezonansu magnetycznego Źródło: PAP / Jarek Praszkiewicz
Pacjenci już odczuwają skutki decyzji NFZ o zmniejszeniu refundacji najważniejszych badań. Gdański szpital podał fatalne wieści.

Na sprawę uwagę zwrócił lekarz Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, czyli wysoko specjalistyczny szpital kliniczny działający przy Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, przekazał złe wieści swoim pacjentom.

"Szanowni Państwo! To są informacje, których nie lubimy zamieszczać, ale jesteśmy zmuszeni. One są konsekwencją decyzji, które nie zapadają w UCK. Chcielibyśmy Państwa przeprosić, ale w związku z wprowadzonymi przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia zmianami sposobu finansowania badań obrazowych, jesteśmy zmuszeni do zmiany terminów udzielania świadczeń z zakresu badań obrazowych TK (tomografia komputerowa) i MRI (rezonans magnetyczny)" – czytamy w komunikacie.

Dalej zaznaczono, że "nie dotyczy to pacjentów onkologicznych z ustalonym planem leczenia. O wszelkich zmianach w terminach badań będą Państwo informowani przez nasze call center. Szanowni Państwo, jeszcze raz przepraszamy i prosimy o wyrozumiałość".

twitter

NFZ tnie środki na badania. Dyrektor szpitala: Kilka osób umrze

Od 1 kwietnia NFZ finansuje tylko część kosztów badań wykonywanych ponad limit kontraktowy: 60 proc. w przypadku gastroskopii i kolonoskopii oraz 50 proc. dla rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Wcześniej pokrywał je w całości. Planowane są także dalsze zmiany w finansowaniu innych świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.

Zmiany zasad finansowania badań w rozmowie z portalem Zero.pl ocenił dr Krzysztof Żochowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Pytany, jak wpłyną one na dostępność badań diagnostycznych i długość kolejek dla pacjentów, odpowiada wprost: – Kilka osób umrze. Ale rozumiem, że rząd ma to wliczone w koszty rozpadu systemu finansów publicznych i jest w stanie tą ofiarę ponieść.

Czytaj też:
"Zamknęła oczy i tnie, co się da". Prywatyzacja ochrony zdrowia już się dzieje?
Czytaj też:
Limity na operacje zaćmy już w tym roku? "Coś niezrozumiałego"

Źródło: X / zero.pl
Czytaj także