"Zamknęła oczy i tnie, co się da". Prywatyzacja ochrony zdrowia już się dzieje?

"Zamknęła oczy i tnie, co się da". Prywatyzacja ochrony zdrowia już się dzieje?

Dodano: 
Poseł PiS Katarzyna Sójka
Poseł PiS Katarzyna Sójka Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Minister Jolanta Sobierańska-Grenda zamknęła oczy i tnie, co się da – oceniła w rozmowie z DoRzeczy.pl Katarzyna Sójka. Zdaniem poseł PiS prywatyzacja ochrony zdrowia już się dzieje.

Od 1 kwietnia NFZ płaci 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową wykonane ponad limit określony w kontrakcie; przed zmianą było to 100 proc. Kolejne "korekty" finansowania mają dotyczyć pozostałych świadczeń ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że "budżet NFZ osiągnął 221 mld zł, a pieniędzy znów jest za mało, dlatego musimy dokonywać korekt".

W poniedziałek w całej Polsce szpitale powiatowe rozpoczęły protest. W niektórych placówkach limity badań diagnostycznych na ten rok już zostały wyczerpane. Protest potrwa do 24 kwietnia.

Dramat w ochronie zdrowia. Seria konferencji PiS przed szpitalami w całej Polsce

W czwartek posłowie PiS zorganizowali serię konferencji pod szpitalami w całej Polsce.

Katarzyna Sójka, poseł PiS, lekarz, była minister zdrowia, pytana przez DoRzeczy.pl o to, na co politycy PiS chcą zwrócić uwagę konferencjami pod szpitalami, odpowiedziała, że "przede wszystkim na problemy, które są w szpitalach".

– To problemy, które narastają. Chcemy też zwrócić uwagę na to, że obecna władza milczy, zamyka oczy i czeka, aż te problemy rozwiążą się same, ale niestety one będą uderzać w pierwszej kolejności pacjentów. Więc zwracamy na to uwagę, że nikt nie reaguje, ten rząd nie pracuje, nie daje żadnych propozycji, rozwiązań – tłumaczyła.

Poseł PiS oceniła, że "tak naprawdę próba w jakichkolwiek działań przez Ministerstwo Zdrowia polega na zwykłych cięciach, ale na tych osobach najsłabszych, którymi są pacjenci".

Prywatyzacja ochrony zdrowia?

Katarzyna Sójka zwróciła uwagę, że cięcia w ochronie zdrowia to "realizacja tabelki, którą minister Grenda-Sobierańska przygotowała dla ministra Domańskiego, dotycząca oszczędności, a teraz – krok po kroku – jest realizowany każdy punkt".

– Ze szpitali został usunięty „Dobry Posiłek”, obrazówka, czyli TK i RM, limity, potem gastrokolonoskopia, a teraz mówi się o ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, w dalszej kolejności cięcia w zaćmach. Jest jeszcze kilka punktów, do których pewnie się przymierzają, więc realizują sukcesywny, bez zastanawiają się i oglądania za siebie, cięcia – mówiła.

Podkreśliła, że "to uderza bezpośrednio w pacjentów".

Była minister zdrowia zwróciła uwagę, że minister Sobierańska-Grenda jest na stanowsku od dziewięciu miesięcy.

– Przez ten czas nie pojawiła się żadna poważna propozycja reformy, nie ma żadnej poważnej w ogóle propozycji, która miałaby uporządkować pewne rzeczy – oceniła.

Poseł PiS zauważyła, że "wszyscy zdają sobie sprawę, że pieniądze na ochronę zdrowia są potrzebne, ale też potrzebne jest pewne uporządkowanie tych spraw".

– Ochrona zdrowia to ciało dynamiczne, różne rzeczy i możliwości się zmieniają, na co trzeba reagować, czy to w zarządzania, czy w kwestii mapy potrzeb pacjentów, a nie ma absolutnie żadnych propozycji. Są natomiast najprostsze działania bez żadnych ustaw, które realizuje minister Sobierańska-Grenda, najprostsze liczenie kosztów i tabelka w Excelu. Wychodzi z tego korporacyjne podejście – mówiła.

"Zamiast reformy są cięcia"

Katarzyna Sójska podkreśliła, że "zamiast reformować, zamiast pochylić się nad tym bardziej, uporządkować pewne sprawy, to po prostu są cięcie, odbierane są pacjentom świadczenie jeszcze się na nich zrzuca odpowiedzialność".

– Słyszymy, co mówi kierownictwo resortu zdrowia, które twierdzi, że pacjenci wykupują za dużo leków i je marnują. Kierownictwo mówi, że dba o bezpieczeństwo pacjentów przed narażeniem na promieniowanie jonizujące i uważają, że pacjenci są niepotrzebnie kierowani do badań chociażby TK. Winią też lekarzy, że źle kierują pacjentów, nadmiernie wykonują badania i to też zagraża ich bezpieczeństwu. Na każdym kroku w zasadzie słyszymy jakieś winy, że coś jest nie tak, natomiast nikt nie bierze się ani za procedury, które są nadmiernie wycenione, a świetnie wykorzystują duże korporacje prywatne – mówiła.

Katarzyna Sójka zauważyła, że w środę minister Sobierańska-Grenda i prezes NFZ Filip Nowak występowali na EKG w Katowicach, a obok nich byli paneliści z prywatnej opieki medycznej.

Pytana, czy czeka nas prywatyzacja opieki zdrowotnej, odpowiedziała, że tak i to już się dzieje.

– Pacjenci przychodzą do gabinetów i jeśli mają przesuwane terminy na swoje badania z różnych powodów, przychodzą do lekarza i dostają skierowanie, bo cierpią w jakiś sposób, coś im dolega. A jeśli terminy albo są odległe, albo niektórzy otrzymują telefon, że są przełożone, to ci pacjenci, których na to stać, idą do prywatnej ochrony zdrowia – powiedziała.

Zwróciła uwagę, że "w ostatnim roku, czy nawet dwóch, bardzo wzrósł udział finansowania przez pacjentów swoich prywatnych badań".

– Za czasów Prawa i Sprawiedliwości były dane GUS, że w pewnym momencie było widać zmniejszanie udziału w prywatnej ochronie zdrowia, ale ten trend teraz właśnie się odwraca – mówiła.

Podkreśliła, że pacjenci, którzy będą walczyć o swoje zdrowie, którym będzie naprawdę coś dolegać, pójdą do prywatnej ochrony zdrowia.

– Część, która w ogóle słyszy i widzi jak to wygląda, to w ogóle przeniesie się do prywatnej ochrony zdrowia. Będzie wkurzona, że płaci składki regularnie, ale jednak żeby w jakiś sposób przyzwoity się diagnozować i leczyć, będzie korzystać z prywaty – oceniła.

Katarzyna Sójka zwróciła uwagę, że sama ma pacjentów, którzy przychodzą i pytają się, co robić.

– Ostatnio miałam pacjentkę, która dostała od innego lekarza skierowanie na badanie kolonoskopowe, bo ma w rodzinie przypadek raka jelita grubego. W marcu dostała od innego lekarza skierowanie i zapisała się na grudzień. Przyszła się zapytać, czy ona może czekać do grudnia i szukała niejako usprawiedliwienia. Dzieci załatwiły jej badanie w maju prywatnie, ale to kosztuje 1500 złotych i jest to dla niej duży koszt. Tak dzisiaj ochrona zdrowia wygląda – powiedziała.

Zdaniem byłej minister zdrowia, minister Sobierańska-Grenda "zamknęła oczy i tnie, co się da". – Ma korporacyjne, zupełnie zimnokrwiste podejście do tych tematów. Myślę, że kompletnie nie czuje pacjentów, tylko w zimnokrwisty sposób podchodzi do excelowskich tabeli. Kompletnie jest niewrażliwa i bez emocji”.

Minister zdrowia uda się odwołać?

Wniosek o odwołanie minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy złożył PiS. – To minister likwidator nominowany przez Donalda Tuska – ocenił 7 kwietnia Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i kandydat partii na premiera.

Katarzyna Sójka pytana, czy ma jakieś nadzieje na odwołanie minister zdrowia, bo jednak arytmetyka sejmowa jest po stronie rządu, odpowiedziała, że ma nadzieję, że posłowie mają jednak sumienia.

– Zakulisowo naprawdę wiele osób w tamtej koalicji nie jest zadowolonych z tej minister. Wielu odwołuje się do takiego powiedzenia, że my nie mamy swojego przedstawiciela z naszej partii w Ministerstwie Zdrowia, więc to nie jest nasza wina. Wszyscy umywają ręce, bo oni nie mają tam swojego przedstawiciela – zauważyła.

Poseł PiS zwróciła uwagę, że wielu polityków koalicji krytykuje Ministerstwo Zdrowia, ale jednak – jak mówiła – "albo są wystraszeni, albo tak poddańczo patrzą w Donalda Tuska, że wydaje mi się, że wbrew sobie, a zgodnie z nakazem koalicji, zwyczajnie większość zagłosuje za tym, aby minister została".

– Chciałabym, żeby byli zwyczajnie sprawiedliwi i uczciwi wobec pacjentów przede wszystkim i znajdą się tacy posłowie, którzy będą mieli odwagę racjonalnie spojrzeć na to, co się dzieje. Rozwiązaniem tej minister na problemy finansowe w ochronie zdrowia jest tylko ciągłe cięcie kosztów, ale w najprostszej linii – pacjentom. Tak to dziś wygląda – podsumowała.

Czytaj też:
Czarnek żąda dymisji minister zdrowia. "To wyrok śmierci dla wielu Polaków"
Czytaj też:
Zandberg grzmi w sprawie pomysłów rządu. "To jest zbrodnia"

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także