Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek poinformował w środę, że poseł Łukasz Mejza nie jest już członkiem klubu parlamentarnego PiS. "Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego PiS, poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS. Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był" – przekazał za pośrednictwem platformy X.
Głos w sprawie zabrał sam Mejza. "Szanowni Państwo! W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny, po rozmowie z kierownictwem Partii i Klubu, podjąłem decyzję o wystąpieniu z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Podkreślam również, że członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie byłem" – napisał w mediach społecznościowych.
"Nie pozwolę na to, aby przez moje obecne i przyszłe decyzje polityczne oraz te dotyczące działalności charytatywnej (które mogą być kontrowersyjne, ale służą wyższym celom) Klub był obiektem ataku ze strony prorządowych mediów. Jednocześnie zapewniam o dalszym i lojalnym wsparciu polityki prowadzonej przez cały obóz patriotyczny" – oświadczył poseł Łukasz Mejza. "Czołem Wielkiej Polsce!" – zakończył wpis.
Seria wykroczeń drogowych Mejzy
Łukasz Mejza ma problemy z prawem. Niedawno polityk został zatrzymany przez drogówkę w okolicach Zielonej Góry. Jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, podczas gdy maksymalna prędkość na "ekspresówce" to 120 km/h. Policjanci ukarali posła mandatem w wysokości 800 zł, a także dziewięcioma punktami karnymi.
Wcześniej rozgłośnia RMF FM informowała, że jeśli zsumować wszystkie wykroczenia Mejzy – zarówno te wykryte przez policję, jak i zarejestrowane przez fotoradary – to na jego konto wpadną aż 163 punkty karne. Suma mandatów wyniesie zaś 17 800 zł. Inspekcja Transportu Drogowego chce, by za notoryczne łamanie przepisów polityk odpowiedział przed sądem. Parlamentarzysta straci także prawo jazdy i będzie skierowany na egzamin.
Mejza we freak fightach?
Według doniesień "Rzeczpospolitej", Łukasz Mejza negocjuje swój debiut we freak fightach. "Jak mówi jeden z naszych rozmówców, poseł chciałby wykorzystać swoją sławę, bo nie jest pewny znalezienia się na listach do Sejmu w przyszłorocznych wyborach" – mogliśmy przeczytać.
Mejza miałby walczyć na gali pod pseudonimem "Pirat", co odnosi się do jego licznych wykroczeń drogowych. – Są już na końcówce dogadywania kontraktu. Jedyną przeszkodą są pieniądze, które chciałby otrzymać Mejza. Po prostu bardzo wysoko się ceni – powiedział informator gazety.
Czytaj też:
Łukasz Mejza nie odbiera korespondencji? Nowe doniesienia ws. mandatówCzytaj też:
Mejza przegrał w sądzie z nastolatkiem. Chodzi o zarzuty sprzed kilku lat
