W poniedziałek (8 marca) Onet i Goniec opublikowały materiał, z którego wynika, że bracia Rysicz – ukraińscy gangsterzy prowadzący na Podkarpaciu agencje towarzyskie – mieli być płatnymi współpracownikami polskich służb.
Według dziennikarzy, w zamian za przekazywane informacje państwo przez lata tolerowało prowadzoną przez nich działalność przestępczą. Publikacja określa te ustalenia jako "sensacyjne" i rzucające nowe światło na aferę podkarpacką.
Żurek o braciach Rysicz: Jakieś kwity powinny zostać
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział analizę tych doniesień. – Na dniach mam otrzymać najnowsze informacje z prokuratury. Będę też rozmawiał z ministrem Tomaszem Siemoniakiem, bo jeśli bracia Rysicz byli agentami polskich służb i otrzymywali wynagrodzenie, to jakieś kwity na to powinny zostać – powiedział Żurek w rozmowie z Onetem.
Szef MS poinformował również, że przez najbliższe dni będzie spotykał się z prokuratorami zajmującymi się sprawą. Przypomniał, że po złożeniu przez pełnomocnika rodziny zmarłego boksera Dawida Kosteckiego wniosku o wznowienie śledztwa dotyczącego jego śmierci polecił podjęcie czynności wyjaśniających.
Żurek nie wykluczył także zaangażowania tzw. policyjnego Archiwum X. – To kwestia otwarta – zaznaczył.
Afera podkarpacka. Kto został nagrany?
W agencjach towarzyskich prowadzonych przez braci Rysiczów miało dochodzić do nagrywania VIP-ów, w tym znanych polityków i biznesmenów. Według byłego oficera CBA Wojciecha J., nagrany został m.in. Marek Kuchciński, były marszałek Sejmu z PiS.
Mówi się, że wszystkie taśmy zostały wywiezione na Ukrainę, by służyć jako środek nacisku. Zdaniem części komentatorów, świadczy o tym "uległość" niektórych polskich polityków wobec władz w Kijowie.
