KrajW cieniu Treblinki. Rodzina Lubkiewiczów – cisi Sprawiedliwi

W cieniu Treblinki. Rodzina Lubkiewiczów – cisi Sprawiedliwi

Grażyna Teresa Olton, wnuczka Leona i Marii Lubkiewiczów
Grażyna Teresa Olton, wnuczka Leona i Marii Lubkiewiczów / Źródło: YouTube / Świadkowie Epoki
Dodano 20
13 stycznia – 76 lat temu – we wsi Sadowne Marianna i Leon Lubkiewiczowie wraz z synem Stefanem zostali zamordowani przez Niemców za pomoc dwóm Żydówkom. Jedynym powodem brutalnego „śledztwa” i egzekucji był bochenek chleba. W rocznicę tego wydarzenia Instytut Pileckiego przypomina ich historię.

Sadowne to miejscowość położona w północno-wschodniej części województwa mazowieckiego, w powiecie węgrowskim. W chwili wybuchu II wojny światowej we wsi mieszkało 380 Żydów, którzy stanowili ok. 40% wszystkich mieszkańców. Okupacja niemiecka diametralnie zmieniła sytuację. Żydowskich mieszkańców Sadownego w grudniu 1941 r. przesiedlono do gett m.in. w Stoczku Węgrowskim i Łochowie, skąd w 1942 r. wywieziono ich do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka II. W okolicach miejscowości schronienia szukali nie tylko jego dawni żydowscy mieszkańcy, ale także uciekinierzy z transportów. Wielu z nich przeżyło dzięki pomocy, którą otrzymywali od Polaków, choć zgodnie z rozporządzeniem gubernatora Hansa Franka z 15 października 1941 roku, za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Polska pod okupacją niemiecką była jedynym miejscem w całej Europie z tak rygorystycznym prawem.

Zimą 1943 roku rozegrał się w Sadownem dramat, który jak w soczewce pokazuje stosunek Niemców zarówno do ludności żydowskiej, jak i polskiej podczas okupacji. W tym czasie Żydzi ukrywali się w pobliskim lesie i codziennie byli zaopatrywani w chleb przez Leona Lubkiewicza, który miał w miejscowości piekarnię. Był on jednym z tych mieszkańców miejscowości, którzy starali się wspierać dawnych sąsiadów w tych nieludzkich czasach.

Głos świadków

Do końca 1942 r. ojciec piekł chleb po kryjomu i sprzedawał go ludziom. Wiem, że wtedy mój ojciec Leon Lubkiewicz dawał za darmo chleb ukrywającym się Żydom – wspomina syn Leona – Stanisław Lubkiewicz. 3 stycznia 1943 r. do Sadownego przybyło ok. 20 żandarmów (skąd przybyli, nie wiem) i zatrzymali się w miejscowej szkole. Polacy mówili, że jest to jakaś karna ekspedycja niemiecka. W tym czasie był u mnie w sklepie piekarniczym brat Stefan, któremu powiedziałem, by poszedł do ojca i ostrzegł go, by dziś nie handlował chlebem. Brat poszedł – możemy dalej przeczytać w relacji zachowanej w zbiorach IPN.

Dwie Żydówki z Sadownego, Elizówna i Czapkiewiczówna, przyszły do ojca do piekarni. Za furtką złapali ich żandarmi z Karnej Ekspedycji i zapytali skąd mają chleb, więc odpowiedziały, że od Lubkiewiczów – napisała Irena Kamińska z domu Lubkiewicz w piśmie z 12 czerwca 1969 r. do Żydowskiego Instytutu Historycznego. Niemcy na miejscu rozstrzelali obie kobiety.

Z położonej dalej piekarni sprowadzono Lubkiewicza, jego żonę i młodszego syna Stefana do drugiej piekarni, należącej do jego starszego syna Stanisława, a stojącej przy głównej ulicy – relację Tadeusza Żebrowskiego można znaleźć na portalu ZapisyTerroru.pl. Jedynym zarzutem, który stawiano rodzinie była pomoc, którą wyświadczyli Żydówkom, oddając im bochenek chleba. Niemcy próbowali biciem zmusić Leona i Mariannę Lubkiewiczów do przyznania się do winy.

Śledztwo trwało do godziny 22.00. W tym czasie Schultz strasznie się znęcał nad moją rodziną. Brata, który był zdolny do muzyki i grał ładnie na akordeonie odwracał do ściany i bił, kopał bez żadnej litości. Ojca bił pięścią po twarzy, aż zatoczył się na ścianę, również popychał i kopał (…). Żandarmi z Karnej Ekspedycji rozstrzelali wymęczonych i zbitych moich rodziców i brata na podwórku, za ratownictwo Żydów w Polsce. Mnie zostawili jako małoletnią – wspomina córka Lubkiewiczów, Irena Kamińska.

Franciszek Rutkowski w liście z 14 marca 1979 r. skierowanym do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce wspomina, że strach przed gestapowcami był tak wielki, że na drodze, którą szedłem, nie spotkałem ludzi. A była to godzina około dziesiąta rano. Żona Lubkiewicza leżała za drewnianym płotem. Była w brązowych śniegowcach, syn Lubkiewicza leżał pod płotem. Widziałem także samego piekarza Lubkiewicza.

Zostali pochowani na placu, w miejscu, w którym byli zastrzeleni. Dopiero po dwóch tygodniach ciała wydobyto, ułożono w trumnach i stanęły w nocy pod kościołem. Odbyła się msza i pogrzeb – wspomina wnuczka państwa Lubkiewiczów - Grażyna Olton, w nagraniu przygotowanym w ramach projektu „Świadkowie Epoki”.

Upamiętnieni

W 1997 roku Leon, Marianna oraz ich syn Stanisław zostali odznaczeni przez Instytut Jad Waszem medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. W gronie Sprawiedliwych znajduje się 335 osób z okolic Treblinki. W większości są to mieszkańcy z Podlasia i Mazowsza, którzy ukrywali Żydów w swoich domach lub budynkach gospodarczych, narażając życie swoje, jak i swoich rodzin. Dzięki poświadczeniu Ocalonych, wiemy dziś, że pomoc ta była bezinteresowna i okazywana ze względu na solidarność z ofiarami Holokaustu.


Instytut Pileckiego służy upamiętnianiu, dokumentowaniu i badaniu historii XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego doświadczenia i losów obywateli polskich.

Zapisy terroru to zbiór relacji obywateli polskich, którzy podczas II wojny światowej doświadczyli cierpienia ze strony dwóch totalitaryzmów: niemieckiego i sowieckiego.

Świadkowie Epoki” to nagrania relacji i świadectw osób, które doświadczyły niszczącej siły totalitaryzmów niemieckiego i sowieckiego, a także powojennego systemu komunistycznego.

/ Źródło: instytutpileckiego.pl
/ mpu

Czytaj także

 20
  • Taka prawda IP
    Kto doniósł na tę rodzinę Lubkiewiczow? No kto.
    Jakiś POLSKI szmalcownik który być może teraz jest PISowskim Wyklętym Pierwszego Sortu. Podobnie jak jego kolega NSZetowiec który tych ukrywających się Żydów wspólnie z Niemcami mordował
    To o takich mówił Bartoszewski że najbardziej wtedy należało się bać Polaków bo niektórzy donosili Niemcom choćby to że niektórzy Polacy kupują podejrzanie za dużo żywności.
    Czy Niemcy jeździli po wsiach i miastach i przeszukiwali dom po domu? Nie. Oni zawsze przyjeżdżali dokładnie gdzie trzeba i robili przeszukanie konkretnego domu. To sąsiedzi donosili a często jedynym dowodem było to że widzieli jak ktoś kupuje niewspółmiernie dużo żywności jak na swoja rodzinę. I lecieli z podejrzeniem do Niemców co owocowało pieniężną nagrodą w zamian za śmierć tych Żydów i ukrywających ich sąsiadów.
    Dodaj odpowiedź 4 7
      Odpowiedzi: 1
    • antygnIDA IP
      Ja do tematu podejdę od innej strony, tej polskiej a nie żydowsko- niemieckiej. Otóż przeanalizujmy konkretnie ten przypadek : W Sadownym mieszkało 380 żydów co stanowiło 40 % wszystkich mieszkańców . Dzisiaj gdyby nie wojna i znając żydowskie możliwości prokreacyjne to tam Polacy stanowiliby 15 % mniejszość . I tak by było z naszym całym Państwem o czym przebąkiwał Piłsudski w rozmowie z twórcą Betaru Żabotyńskim a głośno o tym mówił Roman Dmowski. Żydowska populacja w Polsce zaczynała zagrażać naszej suwerenności . Żyd to jak kukułka , włazi do twojego gniazda ,żre twoją strawę a jak obrośnie w pióra to nie zawaha się wypchnąć ciebie z twojego gniazda. Dzisiaj jest ich stosunkowo mało w stosunku do przedwojennej liczby a jak mieszają , jak knują , jak szczują ,jak judzą
      Gdyby historia potoczyła się inaczej dla Polski, to być może, a najprawdopodobniej ,w polskim Sejmie, my Polacy mielibyśmy dzisiaj tyle do powiedzenia co Marek Jurek w dzisiejszym Europarlamencie. Ten tytuł sprawiedliwego dla mnie to absurd , to tak jakby diabeł odznaczał za przestrzeganie Dekalogu.
      Dodaj odpowiedź 7 1
        Odpowiedzi: 0
      • rafikzabki IP
        Tę historię powinni wydrukowac na pierwszych stronach gazet w Izraelu, USA i całej Zachodniej Europy... Aby zamknąć twarze tym co oskrażają... a nie znają realiów...Po pierwsze Polacy zginęli bo zakapowali ich sami Żydzi którym pomagali jak tylko Niemcy ich złapali, po drugie za samo przekazanie żywności zginęli nie nawet za przechowanie... po trzecie wystarczyło mieć na pieńku z jednym zawistnym sąsiadem jeszcze sprzed wojny aby doniósł -nie z żadnego antysemityzmu ale aby wyrównać jakieś stare zatargi pomiędzy Polakami...? Może zamiast tylko pisać nam rzeczy ogólnie znane to DoRzeczy powinno zrobić zbiórkę na takie publikacje ale nie w 2 gazetach ale zabrać naprawdę grubą kasę i zrobić w 20 40 tytułach naraz. Jak chętniej dajemy na ratowanie dzieci tak chętnie zapewne damy na odczyszczenie imienia Polski i Polaków...Nawt jak przyjdzie zbierać rok do kolejnej rocznicy tego zdarzenia....
        Dodaj odpowiedź 11 0
          Odpowiedzi: 1
        • 99% żydów przetrwało dzięki cichym IP
          ...bohaterom.
          Całe wsie pomagały żydom, którzy głównie chronili się w lasach. (Niemcy bali się wchodzić do lasów, bo AK.)
          Przynajmniej do czasu aż im nie zorganizowano jakiegoś przerzutu.
          Ludzie wozili jedzenie, pościel, drewno. Całe wsie ryzykowały własnym życiem.
          Gdyby Polacy MASOWO nie pomagali żydom, żaden by nie przetrwał.
          Dodaj odpowiedź 11 1
            Odpowiedzi: 0
          • RUCH NARODOWY IP
            żydzi mordowali Polaków w 1939 roku gdy sowieci okupowali te tereny żydzi szmalcownicy wydawali Polaków i mordowali Polskie dzieci i kobiety wywozili na sybir a strażnikami w tych gułagach przeważnie byli żydzi. Ratowanie żyda to wstyd i antypolonizm
            Dodaj odpowiedź 7 7
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także