Od kilkunastu dni tematem numer jest jest afera w warszawskim Szpitalu Południowym, podległym miastu. 28-letni Dawid Kacprzyk znalazł się w centrum zainteresowania mediów po doniesieniach dotyczących jego działalności w tej placówce. Według ujawnionych informacji w 2025 r. miał osiągnąć ponad 1,6 mln zł przychodu z działalności gospodarczej związanej ze świadczeniem usług medycznych. W dokumentach wykazano także niemal 4 tys. godzin pracy w placówce. Sam Kacprzyk skorygował część faktur i zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, jednak placówka odesłała środki, wskazując na brak podstaw prawnych do ich zatrzymania.
Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej oraz mandatu radnego Ursusa. Lider warszawskich struktur KO, szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował wcześniej o przyjęciu jego rezygnacji z partii.
Władze Warszawy przeprowadziły audyt w Szpitalu Południowym, odwołano również zarząd i radę nadzorczą placówki. Sprawą zajmują się prokuratura oraz organy kontrolne.
Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.
Minister zdrowia przerywa milczenie
W "Wirtualnej Polsce" ukazał się dziś obszerny wywiad z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, w którym twierdzi, że nie zniknęła z przestrzeni publicznej, ponieważ "była dostępna dla mediów". Jednym z poruszonych wątków były wysokie zarobki lekarzy, ale i samej minister zdrowia. Dziennikarz zauważył, że w ostatnim oświadczeniu majątkowym w pozycję "inne osiągnięte dochody" minister zdrowia wpisała kwotę 725 tys. zł, nie precyzując jednak, za co jest to wynagrodzenie. – Przez całe swoje życie zawodowe składam oświadczenia majątkowe, moje zarobki są znane powszechnie. I tym razem również wypełniłam je dokładnie w taki sposób, jak jestem do tego zobligowana – stwierdziła Sobierańska-Grenda.
Minister zdrowia, pomimo pytań, nie chciała jednak powiedzieć, za co jest to wynagrodzenie. – Od wszystkich moich dochodów płacę podatki, w normalnych progach podatkowych. To jest rzetelnie podany dochód (...) Wszystko jest jawne. Z rzetelnie i uczciwie wykonywanej pracy, czy to w roli radcy prawnego, zarządzającego czy wykładowcy. Biorę pełną odpowiedzialność za moje życie zawodowe – powiedziała.
Czytaj też:
Afera Kacprzyka. "Wielokrotnie powoływał się na Kierwińskiego" Czytaj też:
Co działo się w prosektorium Szpitala Południowego? "Biznes pogrzebowy"
