Według ustaleń gazety, Kacprzyk działał wcześniej w Stowarzyszeniu Młodzi Demokraci współpracującym z Platformą Obywatelską. Osoby związane z organizacją twierdzą, że podczas wewnętrznych sporów o przywództwo miał wielokrotnie powoływać się na znajomości i wpływy wśród polityków PO, w tym Marcina Kierwińskiego.
"Fakt" napisał we wtorek (30 czerwca), że jednym z osób wspierających Kacprzyka w młodzieżowych strukturach miał być działacz Platformy Kamil Kociołek. Anonimowi rozmówcy dziennika opisują byłego radnego jako osobę zabiegającą o wpływy polityczne i silną pozycję w ugrupowaniu.
Afera w Szpitalu Południowym
Dawid Kacprzyk znalazł się w centrum zainteresowania mediów po doniesieniach dotyczących jego działalności w Szpitalu Południowym. Według ujawnionych informacji w 2025 r. miał osiągnąć ponad 1,6 mln zł przychodu z działalności gospodarczej związanej ze świadczeniem usług medycznych. W dokumentach wykazano także niemal 4 tys. godzin pracy w placówce.
Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej oraz mandatu radnego Ursusa. Lider warszawskich struktur KO, szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował wcześniej o przyjęciu jego rezygnacji z partii.
Władze Warszawy przeprowadziły audyt w Szpitalu Południowym, odwołano również zarząd i radę nadzorczą placówki. Sprawą zajmują się prokuratura oraz organy kontrolne.
Sam Kacprzyk skorygował część faktur i zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, jednak placówka odesłała środki, wskazując na brak podstaw prawnych do ich zatrzymania.
Jędrzejewski o Kacprzyku. Ciężkie oskarżenia
Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.
Czytaj też:
Kolejna afera w Szpitalu Południowym. Na jaw wyszły nowe fakty
