Grodzki zmienia zdanie. "Nie trzeba było żadnej protekcji"

Grodzki zmienia zdanie. "Nie trzeba było żadnej protekcji"

Dodano: 
Obrady Senatu
Obrady Senatu Źródło: PAP
"Nie trzeba było żadnej protekcji" – przekonuje Tomasz Grodzki z KO, który wcześniej napisał o tym, że zabiegano o staż u ważnego polityka partii.

Adam Abramczyk, znany na platformie X komentator polityczny, niegdyś mocno sympatyzujący z Koalicją Obywatelską, wypunktował w swoim wpisie zachowanie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Chodzi o dymisję wiceprezydent miasta Renaty Kaznowskiej. Krytyka pod adresem Trzaskowskiego nie spodobała się Tomaszowi Grodzkiemu. "Przykro czytać to co pan wypisuje na temat KO i jej członków. Zapomniał pan jak u bardzo ważnego polityka KO zabiegał pan o staż w Senacie dla córki. Staż się odbył i obie strony były bardzo zadowolone, dlatego obecne pańskie ataki są po prostu niesmaczne" – zareagował niespodziewanie senator KO, były marszałek Senatu.

W jednym z kolejnych wpisów Grodzki doprecyzował, że "staże w Senacie były i są (również dla osób z zagranicy). Dodam, że są niepłatne".

"Wpis Grodzkiego zaraz będzie miał milion wyświetleń. I bardzo dobrze" – zauważa Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski. W odpowiedzi polityk napisał: "Szanowny Redaktorze! Winien jestem przeprosiny za nieprecyzyjny wpis. Za mojej kadencji marszałka nikomu nie odmówiliśmy stażu. Nie trzeba było żadnej protekcji. Stażyści mieli opiekę i byli jedynie zobowiązani do przestrzegania Regulaminu Senatu i zachowań godnych parlamentu".

Dymisje po aferze w Szpitalu Południowym

W piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił dymisję dwóch wiceprezydentów miasta. To efekt afery w Szpitalu Południowym. – Chcę przekazać, że nowe decyzje zostały podjęte spokojnie i po namyśle. Na moje ręce wpłynęły rezygnacje pani prezydent Renaty Kaznowskiej i pani prezydent Aldony Machnowskiej-Góry. Przyjąłem je. Nie rozstrzygam o niczyjej winie, ale w sprawach publicznych oczekiwania są wyższe niż w życiu prywatnym – wskazał. – To samo dotyczy nieprawidłowości i domniemanych przestępstw w szpitalu. Tu o winie będzie decydować prokuratura – dodał.

Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że SOR-em Szpitala Południowego kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł, świadcząc usługi medyczne. Pieniądze brał także za dyżury, na których go nie było.

Portal Zero ujawnił, że szef prosektorium w stołecznej placówce Artur Habowski prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, publikował na Instagramie drastyczne zdjęcia zwłok. Z kolei Onet podał, że w szpitalu dochodziło do nielegalnego handlu ciałami zmarłych. Szef prosektorium miał pobierać opłaty m.in. za zgodę na wydanie ciała, balsamację czy "polecenie" rodzinie zakładu pogrzebowego.

Źródło: X
Czytaj także