Służby w Szpitalu Południowym. Minister ujawnia

Służby w Szpitalu Południowym. Minister ujawnia

Dodano: 
Funkcjonariusze CBA, zdjęcie ilustracyjne
Funkcjonariusze CBA, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
Funkcjonariusze CBA wkroczyli do Szpitala Południowego. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ujawnił kulisy ich działań.

Kanał Zero poinformował, że oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Z ustaleń serwisu wynika, że działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, natomiast kompleksowych badań dokonywano zaraz po dokonaniu rejestracji przez przedstawicieli rządzącego ugrupowania.

Kwestia "saloniku" jest pokłosiem afery Dawida Kacprzyka. Radny, przez lata związany z KO, stracił pracę w szpitalu po tym, jak nagłośniono jego ogromne zarobki jako lekarza bez specjalizacji. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała z kolei o wszczęciu postępowania sprawdzającego ws. medyka. Stołeczna prokuratura prowadzi również śledztwo w sprawie fałszowania dokumentacji w prosektorium Szpitala Południowego. Chodzi m.in. o podrobione podpisy oraz zaginioną pieczątkę, którą potwierdzano dane na kartach zgonów. Postępowanie dotyczy okresu od 22 sierpnia do 9 września 2025 r.

Siemoniak: Tam jest masa wątków

Na sytuację musiały w końcu zareagować organy państwa. Do ich działań odniósł się we wtorek w rozmowie z Polsat News minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

– Ja wiem, że funkcjonariusze CBA bardzo intensywnie pracują w Szpitalu Południowym – przekazał polityk Koalicji Obywatelskiej.

Jak podkreślił, "to są setki, tysiące różnych dokumentów, to są osoby do przesłuchania, to są komputery pełne dokumentacji".

– To nie jest taka sprawa, że łatwo medialnie w ciągu jednego dnia można zbudować jakąś linię. Jest tam cała masa wątków, które należy sprawdzić – powiedział Siemoniak.

"To koniec Tuska"

Sprawę skomentował w poniedziałek na antenie Telewizji Republika wiceprezes PiS Przemysław Czarnek.

– Państwo powinno zareagować również natychmiastowym pociągnięciem do odpowiedzialności tych polityków Platformy Obywatelskiej, którzy rządzą Warszawą od 20 lat nieprzerwanie. Macie państwo całą plejadę polityków z Warszawy, łącznie z Tuskiem. […] Mamy Kierwińskiego, który jest mózgiem operacyjnym warszawskiej KO. Mamy Trzaskowskiego, który jest prezydentem Warszawy od wielu lat – powiedział kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera.

– Mamy Gronkiewicz-Waltz, która przecież była prezydentem Warszawy przez wiele lat. Mamy Kidawę-Błońską, która – zdaje się – też startuje z Warszawy. Mamy polityków Platformy Obywatelskiej, czołówki dzisiejszego rządu i dzisiejszych władz państwowych, którzy politycznie ponoszą pełną odpowiedzialność za ten skandal obrzydliwy, antyludzki w Szpitalu Południowym, w szpitalach warszawskich – wyliczał Czarnek.

Parlamentarzysta odniósł się również do Dawida Kacprzyka. – Prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, szef młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, pan doktor Dawidek, nazwisko jego Kacprzyk, który, nie mając specjalizacji, został szefem szpitalnego oddziału ratunkowego bardzo ważnego szpitala warszawskiego, zarabiając tylko w tym szpitalu 1,6 miliona zł. Czyja to jest zła wola? Ludzi Platformy Obywatelskiej – zaznaczył były szef MEiN. – Niech Tusk nie udaje wariata, bo wszyscy już wiedzą, że to jest koniec Tuska i koniec Platformy Obywatelskiej. To jest zupełnie oczywiste – dodał. Jak zaznaczył, ów "koniec" dokona się przez wybory.

Czytaj też:
Skandal w Warszawskim Szpitalu Południowym. Prokuratura zabrała głos
Czytaj też:
Wypłynęły nagrania ze Szpitala Południowego. "Wydaje się jakimś jądrem ciemności"

Źródło: Polsat News / 300polityka.pl, Telewizja Republika, Kanał Zero, DoRzeczy.pl
Czytaj także