To pokłosie doniesień dotyczących pieniędzy przeznaczonych dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź. Do sprawy odniósł się Mateusz Morawiecki, który poinformował o uruchomieniu specjalnego serwisu do zgłaszania możliwych nadużyć.
Morawiecki: Pieniądze dla powodzian są dla powodzian
Do sprawy nadużyć polityk KO odniósł się Mateusz Morawiecki. Były premier poinformował na platformie X o uruchomieniu przez Rozwój Plus specjalnego serwisu, za pomocą którego będzie można zgłaszać podejrzenia dotyczące nieprawidłowości przy rozdzielaniu pomocy. – Pieniądze dla powodzian są dla powodzian. Nie dla ludzi Donalda Tuska – napisał Morawiecki.
Były premier wskazał również, jakiego rodzaju informacje mają być przekazywane za pośrednictwem serwisu. – Dlatego jako RozwojPlus uruchomiliśmy specjalny serwis do zgłaszania możliwych nadużyć związanych z pomocą dla powodzian – zawyżonych wycen, fikcyjnych szkód, pieniędzy dla znajomych i innych nieprawidłowości – przekazał. – Pomóż nam nagłośnić sprawę. Podaj dalej! – zaapelował Morawiecki.
Serwis ma więc pełnić funkcję kanału dla sygnalistów posiadających informacje o potencjalnych nadużyciach związanych ze środkami przeznaczonymi na usuwanie skutków powodzi.
4,5 mln zł dla trzech firm z jednej miejscowości
Sprawa, do której odniósł się Morawiecki, dotyczy ustaleń Wirtualnej Polski na temat pieniędzy przeznaczonych dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź z września 2024 roku. Według tych informacji około 4,5 mln zł pomocy trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem na Dolnym Śląsku. Jednym z beneficjentów była firma Piotra Konieczyńskiego, męża Anny Konieczyńskiej. Otrzymała ona 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę dostępną w ramach programu finansowanego przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Kolejne około 3,2 mln zł miała otrzymać spółka Kadalore należąca do sąsiada Konieczyńskich. Ponad 1,12 mln zł trafiło natomiast do spółki Dami, której właścicielem jest właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządami.
Konieczyńska: Nie jest mi wstyd
W związku z aferą we wtorek Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Sprawą działaczki ma zająć się także partyjny sąd koleżeński.
Na tym konsekwencje się nie skończyły. Rada nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego odwołała Konieczyńską z funkcji wiceprezes. Jak przekazał rzecznik dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego Michał Nowakowski, decyzja była związana z kwestiami wizerunkowymi, w tym medialnymi doniesieniami na temat możliwych nieprawidłowości przy dystrybucji pomocy dla powodzian.
Po ujawnieniu sprawy dziennikarze wPolsce24 pojawili się przed domem małżeństwa Konieczyńskich. – Czy nie jest pani po prostu wstyd, że te pieniądze dostali pani sąsiedzi, pani mąż, a nie powodzianie? – zapytał reporter. – A z czego wynika, że pan uważa, że powinno być mi wstyd? – odpowiedziała Konieczyńska.
Czytaj też:
Pomoc dla powodzian pod lupą. 200 tys. zł dla firmy męża działaczki KO Czytaj też:
Pomoc za powódź, której nie było. Siemoniak: Nie jest dla nas zaskoczeniem
