Łoboda stwierdziła, że po wybuchu afery Mróz-Gorgoń będzie zmagała się z problemami nie tylko politycznymi.. – Sądzę, że też w świecie nauki będzie jej bardzo trudno odbudować zaufanie i wiarygodność – mówiła w "Gościu Wydarzeń" na antenie Polsatu News
Rzecznik była też pytana o aspekt finansowy całej sprawy. - Ministerstwo Sportu wydało jasne oświadczenie, że ani złotówka nie została wydana na ten raport, że ministerstwo zamówiło podstrategię dotyczącą budowania Marki Polska, która obejmowała badania i szereg rozmaitych działań, ale nie ten konkretny raport – stwierdziła.
Chodzi o "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska", przygotowany przez Fundację Marka Polska Think Tank. Pracami kierowała Mróz-Gorgoń. Na realizację zadania publicznego Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało 200 tys. zł. Po ujawnieniu licznych wokół dokumentu kontrowersji resort wskazywał, że przedmiotem umowy były badania, a nie raport.
"Uderzyła w wiarygodność polskiej nauki"
Rektor Warszawskiej Akademii Medycznej Nauk Stosowanych Piotr Kusznieruk przedstawił w krótkich słowach wpływ całej sprawy na wiarygodność środowiska naukowego. – Prof. Mróz-Gorgoń publicznie mówiła, że korzystanie z AI przy tworzeniu raportów jest w środowisku akademickim czymś powszechnym. Jeśli rzeczywiście tak jest, to polska nauka ma problem systemowy. Jeśli nie – tym bardziej takie słowa wymagają wyjaśnienia – napisał.
Zdaniem Kusznieruka rezygnacja Mróz-Gorgoń nie może zastąpić wyjaśnienia odpowiedzialności za projekt. – Ta historia zaszkodziła nie tylko projektowi budowania marki Polski. Uderzyła również w wiarygodność polskiej nauki – szczególnie tych tysięcy naukowców, którzy wykonują swoją pracę rzetelnie i za nieporównywalnie mniejsze pieniądze – napisał.
– Marki państwa nie buduje się korponową, "work in progres" i slajdami. A zaufania do nauki nie odbudowuje się opowieścią, że każda krytyka jakości to hejt – podsumował Kusznieruk.
