Czterech z nich miało kraść z pastwisk byki, krowy i jałówki, piąty odpowiada za paserstwo. Oskarżeni mają od 25 do 42 lat. Według śledczych wybierali zwierzęta, ładowali je do busa, a następnie przewozili w umówione miejsce i sprzedawali konkretnym odbiorcom. Poszkodowani rolnicy oszacowali straty na łącznie 50 tys. zł.
Pobili 72-letniego rolnika
Do najpoważniejszego zdarzenia doszło jesienią ubiegłego roku w okolicach Łap. 72-letni rolnik zauważył podejrzanego busa, a następnie zorientował się, że brakuje mu dwóch byków. Ruszył za samochodem na rowerze. Niedaleko zobaczył swoje zwierzęta przywiązane do drzewa. Wtedy zaatakowało go trzech zamaskowanych mężczyzn. Powalili rolnika na ziemię i kazali mu leżeć, dopóki nie odjadą.
Byków ostatecznie nie zabrali, ponieważ na miejsce nadjechał drugi gospodarz z metalowym prętem w ręku. Śledczy zakwalifikowali ten czyn jako usiłowanie kradzieży rozbójniczej, za co grozi do 10 lat więzienia.
Jałówki sprzedali po 7 tys. zł
Na pierwszej rozprawie stawił się jeden z oskarżonych. Przyznał, że uczestniczył w kradzieży dwóch zwierząt, ale twierdził, że wcześniej nie wiedział, iż ma dojść do przestępstwa. Według jego wiedzy nabywca zapłacił za każdą z dwóch jałówek po 7 tys. zł. Z aktu oskarżenia wynika, że ich łączna wartość wynosiła około 25 tys. zł.
Kolejną rozprawę zaplanowano na październik. Co najmniej dwóch oskarżonych ma wtedy złożyć wyjaśnienia.
Setki krów skradzionych w Niemczech i polski trop
Osobne śledztwo w sprawie kradzieży bydła prowadzą niemieckie służby. Wiosną z gospodarstw w Brandenburgii, również w pobliżu granicy z Polską, zaczęły znikać całe stada. W Grano w ciągu jednej nocy skradziono 32 sztuki bydła rozpłodowego. W Raddusch złodzieje zabrali 48 zwierząt wartych około 75 tys. euro, a w kwietniu w powiecie Łaba-Elstera zniknęło około 70 sztuk bydła. Na początku czerwca informowano już o około 200 skradzionych zwierzętach.
Niemieccy śledczy podejrzewali działalność zorganizowanych grup. Początkowo media informowały o "tropie prowadzącym na Wschód", później pojawiły się podejrzenia dotyczące grup z Polski. Zwierzęta miały być wywożone nocą ciężarówkami przystosowanymi do przewozu bydła.
Czytaj też:
Niemcy podejrzewają Polaków o kradzieże bydła. Z gospodarstw zniknęły setki zwierząt
