RIP Andrzej Nowak. Rockman, harleyowiec, patriota
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

RIP Andrzej Nowak. Rockman, harleyowiec, patriota

Dodano: 
Andrzej Nowak jako gitarzysta w Złych Psach
Andrzej Nowak jako gitarzysta w Złych Psach / Źródło: Wikimedia Commons / Kontrola, 4.0
4 grudnia, w wieku 62 lat zmarł Andrzej Nowak. Jeden z najlepszych polskich gitarzystów. Założyciel heavymetalowej grupy TSA, której muzyka miała znaczący wpływ na polską kulturę popularną.

4 grudnia, w wieku 62 lat zmarł Andrzej Nowak. Jeden z najlepszych polskich gitarzystów. Założyciel heavymetalowej grupy TSA, której muzyka miała znaczący wpływ na polską kulturę popularną.

Wentyl bezpieczeństwa

Kto dorastał w latach 80. XX w. z pewnością pamięta rockowy szał, jaki ogarnął wówczas polską scenę muzyczną. Jak grzyby po deszczu powstawały kolejne grupy grające cięższe brzmienia. Niektóre zespoły traktowały je jako wyraz autentycznego buntu przeciwko rzeczywistości – tym cięższej do zniesienia, bo socjalistycznej. Inne używały rockowego sztafażu idąc za panującą wówczas modą.

PRLowskie władze przymykały wtedy oko na postawione na cukier czuby punków, długie włosy, nabite ćwiekami skórzane kurtki, czy nazwy zespołów, dalekie od ugrzecznionej, oficjalnej wizji państwa porządku i społecznego dobrobytu. Rockowa muzyka była traktowana jako wentyl bezpieczeństwa, pozwalający się wyszumieć młodzieży zmęczonej partyjna nowomową, brakiem perspektyw życiowych, a często i podstawowych rzeczy potrzebnych do życia. Zespoły były tolerowane, o ile otwarcie nie występowały przeciw władzom. Zezwolono nawet na organizację Festiwalu w Jarocinie – ewenementu w ówczesnych demoludach.

Andrzej Nowak, gitarzysta w zespołach TSA i Złe Psy

Mimo tego, kultura muzyki rockowej była niechętna władzom i panującemu wówczas w Polsce systemowi. Przez swoją kontestację, masowość i głośne wyrażanie pragnienia zmiany rzeczywistości znacząco przyczyniła się do jego upadku.

Tajne stowarzyszenie rockmanów

Jedną z największych gwiazd ówczesnej polskiej sceny rockowej, a w zasadzie heavymetalowej było TSA. Zespół założony w 1979 r. w Opolu przez Andrzeja Nowaka i Tomasza Zatwarnickiego. Nazwa podobno była skrótem od Tajne Stowarzyszenie Abstynentów – dla niepoznaki, bo członkowie kapeli za kołnierz nie wylewali. Nowak później jednak tłumaczył, że wymyślił ją, bo doskonale nadawała się do skandowania na koncertach. Wkrótce do zespołu dołączyli gitarzysta Marek Niekrasz, który zastąpił Zatwarnickiego, i Stefan Machel oraz perkusista Janusz Kapłon. Na festiwalu w Jarocinie w 1981 r. grupa została owacyjnie przyjęta. Tam też muzycy spotkali występującego do tej pory w zespole Sektor A Marka Piekarczyka, który wkrótce potem dołączył do zespołu jako wokalista. W tak ustalonym „legendarnym” składzie w październiku 1981 r. grupa nagrała pierwszy singiel, który rozszedł się w blisko ćwierćmilionowym nakładzie, podobnie jak następne płyty. Nowak z Machelem tworzyli jeden z najbardziej wyrazistych i najlepszych gitarowych duetów polskiego rocka.

TSA od początku wyróżniało się nie tylko doskonałą muzyka, ale i tekstami, poruszającymi trudne tematy. Piekarczyk w „Massmediach” śpiewał o ich manipulacjach i wpływie na odbiorców, w „51” o tragicznych skutkach pleniącej się wtedy makowej narkomanii, we „Wpadce” o niechcianej ciąży młodej dziewczyny – stanowczo zresztą odradzając matce aborcję. W odróżnieniu od innych polskich heavy metalowych zespołów - Kat i Turbo, TSA nigdy nie miało modnych wówczas w tych kręgach ciągot do satanizmu.

Zespół TSA. Od lewej: Marek Kapłon, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Marek Piekarczyk i Andrzej Nowak

Nowak opuścił grupę w 1983 r., nagrywając płytę z raczej mało heavymetalową Martyną Jakubowicz i z Tadeuszem Nalepą, który ukształtował go muzycznie. Zagrał też na płycie „I Ching” Zbigniewa Hołdysa, a nawet z Krzesimirem Dębskim. Te doświadczenia pozwoliły mu na wyrobienie swojego niepowtarzalnego stylu, na który składały się mocne gitarowe riffy przeplatane lirycznymi solówkami.

Powrócił do grupy w 1987 r., kiedy TSA wystąpiło w musicalu Jerzego Gruzy „Jesus Christ Superstar” w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Piekarczyk grał w nim tytułową role. Po jego odejściu w połowie 1989 r. grupa zakończyła działalność.

Na początku lat 90. skłóceni muzycy próbowali reaktywować legendarny zespół pod zmienionymi nazwami, jednak nie odnieśli sukcesu. Nowak wyemigrował do USA, gdzie trochę grał, stał na bramce w muzycznych klubach, prowadził warsztat naprawy motocykli, hodował psy i jeździł Harleyami. Był ich pasjonatem od dawna. Jeszcze w Polsce miał jego wojenną, starannie odrestaurowaną wersję WLA, pochodzącą z amerykańskich dostaw do ZSRS w ramach lend–lease. Przede wszystkim jednak śnił swój amerykański sen, który nie zawsze wyglądał tak, jak mu się to wydawało w Polsce. Czasami nie miał co włożyć do garnka. Jak sam przyznawał w wywiadzie dla „Nowej Trybuny Opolskiej” w 2001 r., zdarzało mu się zajmować nie do końca legalnymi biznesami. Przesiedział też siedem miesięcy w więzieniu za pobicie Murzyna, który nazwał go „białą szmatą”.

Nagonka na patriotę

Po prawie dziesięciu latach spędzonych w Stanach wrócił do rodzinnego Opola, gdzie zaczął rozkręcać swój nowy projekt - rockowy zespół Złe Psy. Jak zawsze zbuntowany i idący pod prąd, nie musiał czekać długo na medialny atak ze strony nowoczesnych cenzorów. Radio Opole odmówiło grania utworu „Urodziłem się w Polsce”. Piosenka mówiąca o dumie z bycia Polakiem i noszeniu narodowych barw została nazwana „niemedialną i szowinistyczną”. Odtwarzania utworów Złych psów odmówiły też inne polskie stacje radiowe.

Andrzej Nowak, TSA

Gitarzysta tak o tym mówił w wywiadzie dla Teraz Rocka w maju 2012 r.:

„Urodziłem się w Polsce to przede wszystkim mój bardzo osobisty utwór. Dlaczego mam nie śpiewać o mojej ukochanej Polsce? Przecież to mój kraj. Na emigracji z dumą zawsze nosiłem polskie barwy. Jestem też dumny z moich rodziców, z tego że ojciec walczył o Polskę, dzięki niemu i milionom jemu podobnych mogę dziś grać, jeździć na motocyklach, jestem wolny… Urodziłem się w Polsce to przekaz ułożony pod wpływem chwili. Nie mogłem w nocy spać, myślałem o ojcu, o tym, co mu zawdzięczam, o tym że trzeba podtrzymywać polskie tradycje. O 9 rano już był u mnie zespół i robiliśmy numer na próbie. Pamiętam, że Złe Psy powiedziały: Jesteśmy Polakami, musimy to grać!”.

Medialną nagonkę przypłacił wylewem i pobytem w szpitalu.

Do końca wolny

Potem zajął się tym, co lubił najbardziej, czyli graniem, motocyklami i psami. Kolekcjonował też militaria, zwłaszcza polskie mundury. W wyborach prezydenckich 2015 r. poparł Pawła Kukiza tłumacząc, że jego patriotyzm i szczera wiara w to co robi zmienią Polskę na lepsze.

Ze Złymi Psami nagrał trzy albumy i prawie do końca koncertował, dla tłumów wiernych fanów. Nie dawał poznać, że jest ciężko chory na nowotwór. Ostatni koncert dał w Andrzejki 2021 r. na silnych lekach przeciwbólowych.

W całym swoim muzycznym życiu brał udział w nagraniu 70 albo 80 płyt - sam nie mógł się ich doliczyć - odciskając niezatarte piętno na polskim rocku. Całe życie starał się być wolnym człowiekiem, niezależnym od aktualnych mód i układów, nie pozostawiając nikogo obojętnym. Jak sam mówił w wywiadzie dla „Nowej Trybuny Opolskiej” w 2011 r.: „Ludzie mnie albo kochają, albo nienawidzą. Bo moje serce jest jak tłok w harleyu. Raz na dole, raz na górze”...

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także