Budka pobity w Galerii Katowickiej

Budka pobity w Galerii Katowickiej

Dodano: 22
Przewodniczący KP KO Borys Budka
Przewodniczący KP KO Borys Budka Źródło: PAP / Rafał Guz
Szef klubu KO Borys Budka został zaatakowany na terenie Galerii Katowickiej.

O incydencie informuje katowicka "Gazeta Wyborcza". "Borys Budka przed godz. 12 był na komisariacie policji i składał doniesienie w sprawie pobicia" – czytamy. Borys Budka został zaatakowany w Galerii Katowickiej, kiedy wysiadł z samochodu na podziemnym parkingu – przekazał anonimowy działacz PO. – Na pewno został uderzony, uszkodzono mu telefon komórkowy. Podobno jeden z atakujących został już namierzony przez policję – wskazał informator.

– Napad na Borysa Budkę to efekt rozkręcającej się fali hejtu i agresywnego języka w polityce. Kolejna granica została przekroczona – przekonuje Łukasz Borkowski, rzecznik śląskiej Platformy Obywatelskiej.

– Osoba pokrzywdzona czuje się dobrze – przekazała Interii podkom. Agnieszka Żyłka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.

Z kolei portal Onet twierdzi, że "mężczyzna, który napadł na Borysa Budkę, spotkał go chwilę wcześniej w jednym ze sklepów w Galerii Handlowej. Zaczął go obrażać. Krzyczał do niego m.in. 'ty Niemcu'. Budka miał zareagować spokojnie. Wyszedł ze sklepu i zjechał ruchomymi schodami w dół galerii".

Łętowska: Mamy państwo policyjne

Podczas spotkania premiera Morawieckiego z mieszkańcami Otwocka, policja zatrzymała poseł KO Kingę Gajewską. Po chwili polityk została wypuszczona z radiowozu. Nagranie z zajścia zostało opublikowane przez wielu polityków Koalicji Obywatelskiej. Również Donald Tusk zamieścił film z zapisem interwencji policji, dodając do niego komentarz: "Policja zatrzymuje posłankę Kingę Gajewską informującą mieszkańców Otwocka o 250 tysiącach migrantów wpuszczonych przez PiS".

Policja podkreśla, że prowadzący akcję funkcjonariusze nie mieli wiedzy, iż mają do czynienia z parlamentarzystką, której przysługuje immunitet, nie doszło więc do złamania prawa. "Jesteśmy transparentni. Nagranie pełne, bez cenzury, dzięki kamerom nasobnym, w które systematycznie wyposażamy policjantów. Policjanci nie mają obowiązku znać każdego z 460 posłów i 100 senatorów" – wskazuje policja, publikując nagranie z całego zajścia. Tymczasem mec. Jacek Dubois, pełnomocnik Kingi Gajewskiej poinformował, że zawiadamia prokuraturę w związku z działaniami policjantów. W piątek w TVN24 sprawę komentowała profesor Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku i była rzecznik praw obywatelskich.

– Dla mnie bez wątpienia było to zatrzymanie. Policja, jak i pan minister Kamiński twierdzili, że to nie jest zatrzymanie, tylko doprowadzenie do wylegitymowania. Nie o to idzie, gdy mowa o konstytucji, która mówi o immunitecie dla posła, i nie o to idzie w ustawie o ochronie posła i senatora, żeby operować etykietami. Zatrzymanie jest zatrzymanie. Mogła przejść? Nie mogła przejść. Chciała się wylegitymować, tylko jak ją trzymano za ręce, to niby jak ma się wylegitymować? – powiedziała Łętowska.

– Doprowadzić w celu wylegitymowania? To może my utworzymy w Polsce jedno centrum legitymowania, gdzie będziemy wszystkich zwozili w jedno miejsce, potrzymamy ze trzy dni, wylegitymujemy, a później wypuścimy i powiemy: przecież tylko chodziło o legitymowanie – mówiła.

Podkreślała, że "nie chodzi o nazwę, bo to jest fałszywa etykieta". – Chodzi o to, co zrobiono. W związku z tym, przepraszam bardzo, niechże policja nie ściemnia – zaapelowała była RPO. Łętowska stwierdziła, że żyjemy "w państwie policyjnym".

Czytaj też:
Kwaśniewska załamana sytuacją w kraju. "Nie chcę oddać Polski"

Źródło: Interia.pl / wyborcza.pl/Onet
Czytaj także