List do przyjaciela

List do przyjaciela

Dodano:   /  Zmieniono: 

Witaj!

No i FORP (Federacja Obywatelskich Ruchów Polska) założona. Nie było ŻADNYCH oficjalnych mediów. Nawet Trwam olała. TV Republika również. Nie wiem, czy informowałeś Bronka. Jeśli tak, to... to trudno :-) Przynajmniej wiem, gdzie jestem :-)

Paradoksalnie jeszcze bardziej determinuje mnie to do działania i upewnia, że system jest strasznie szczelny. Że jest dogadany. Wewnętrzna walka w nim jest bardzo brutalna, ale w przypadku zagrożenia jednomyślnie, automatycznie, przeciwstawia się „agresorowi”.

Jak widzisz, nie powstały żadne struktury. Pomyślałem bowiem, że siła Ruchu musi wynikać z „oddolności”. Musi być oparta na duchu, na codziennej pozytywistycznej pracy, a nie na rozkazach, poleceniach czy strukturach. Tylko tak możemy wygrać. „Solidarność” na początku swojej drogi – czyli ta NASZA ŚWIĘTA „SOLIDARNOŚĆ” – działała właśnie w ten sposób! Nie można walczyć z SYSTEMEM narzędziami systemu, bo raz – nie mamy ich (PIENIĄDZE!), a dwa – stosując te same narzędzia socjotechniczne, automatycznie stajemy się częścią systemu (vide dzisiejsze działania „S”).

Pojawienie się struktur, prezydium, Wodza na tym etapie spowoduje, że od partii politycznej będziemy różnić się jedynie nazwą :-) Spowoduje ubezwłasnowolnienie stowarzyszeń poprzez scedowanie na „górę” obowiązku planowania strategii, wydawania poleceń, odpowiedzialności. Doprowadzi do zaniku oddolnej energii, pozytywizmu, zgasi chęć działania, poczucie „bycia potrzebnym, ważnym”. Dlatego musimy się oprzeć na... DIALEKTYCE :-) Stowarzyszenia muszą działać niezależnie, realizować (oprócz JOW i żądania reformy „wymiaru niesprawiedliwości”) swoje postulaty, a jednocześnie wszystkie wspierać się wzajemnie w swoich działaniach. Tylko w ten sposób wygramy wojnę z systemem. My nie mamy armat w postaci mediów, pieniędzy. Jednak mamy WIARĘ. Jest BEZCENNA.

Tylko wiara obalała „stare porządki”. I EDUKACJA. Jeśli reszta stowarzyszeń (a wkrótce przystąpią nowe – dziś mam spotkania z trzema) weźmie przykład z „moich” Zmielonych, a szczególnie z krakowskiego oddziału, i (jak wcześni chrześcijanie) nie będzie narzucać swoich idei, a w sposób absolutnie bezinteresowny, pełny poświęcenia edukować, uświadamiać, że wchodzimy przez okno, bo „oni” wmówili nam, że to są drzwi – wygramy.

I wygramy. Jestem przekonany, że ta archaiczna ordynacja, podstawa konstrukcji umożliwiającej kilku procentom życie kosztem ogromnej większości, runie. Problem tylko w tym, czy zdążymy. Czy zdążymy ocalić resztki naszej państwowości i rozpocząć odbudowę Ojczyzny. Mamy maksymalnie trzy–cztery lata. Jeśli do tego czasu system będzie trwać, trzeba będzie uczyć się języków obcych, a Polskę nosić w sercu. Jak 200 lat temu.

Pozdrawiam,

Paweł

Autor: Paweł Kukiz
 0
Czytaj także