Przypomnijmy, że w związku z sobotnimi atakami Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odwetem sił irańskich, wiele państw Bliskiego Wschodu zamknęło przestrzeń powietrzną. Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów z i do Bliskiego Wschodu do 6 marca. Turyści utknęli na lotniskach m.in. w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i Dosze (Katar).
W związku z działaniami militarnym tysiące Polaków utknęło na lotniskach bądź w hotelach. Wielu z nich próbuje wrócić do kraju na własną rękę. W niedzielę rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że Polska nie wyśle samolotów po rodaków. Wczoraj premier Donald Tusk przekonywał, że "sytuacja nie stwarza zagrożenia" i na razie nie ma konieczności przeprowadzenia akcji ewakuacyjnej, choć zastrzegał, że rząd jest do takiej gotowy.
Zmiana nastawienia szefa rządu przyszła w środę. Tusk zamieścił w sieci wpis, w którym poinformował o zadysponowaniu samolotów do przeprowadzenia ewakuacji z Bliskiego Wschodu.
"Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Odpowiedni wniosek w tej sprawie trafił już do prezydenta" – napisał premier na swoim koncie na platformie X.
Ewakuacja Polaków
Premier Donald Tusk poinformował we wtorek (3 marca), że ponad 480 polskich obywateli opuściło już Izrael, Jordanię i Liban i znajduje się w Polsce lub w drodze do kraju. Zapewnił, że działania prowadzone są na bieżąco, a placówki dyplomatyczne pracują w trybie całodobowym.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje do Polaków, aby nie podróżowali na Bliski Wschód. Obecnych tam obywateli RP zachęca do rejestrowania się w systemie Odyseusz.
Czytaj też:
Tusk o potrzebie współpracy: Złego słowa dzisiaj nie powiem o prezydencieCzytaj też:
"Około 100 samolotów". Sikorski podał nowe informacje o ewakuacji Polaków
