SAFE to pożyczka na kwotę niemal 44 miliardów euro, którą nasze dzieci i wnuki będą spłacać aż do 2071 r. SAFE to pułapka, którą zainicjował rząd Donalda Tuska podczas polskiej prezydencji w UE, bo wymusza na Polsce pożyczkę o zmiennym oprocentowaniu i w obcej walucie. Pieniądze z SAFE już dzisiaj są droższe niż kredyt zaciągany przez rząd w postaci obligacji.
Najważniejsze jest jednak to, że SAFE oddaje decydujący głos w kreowaniu polskiej strategii obronnej i zbrojeniowej urzędnikom UE. To od ich decyzji uzależnione będzie co, od kogo i za ile zakupi Polska w ramach programu wielkich zbrojeń. Polski budżet zbrojeniowy przestanie być polskim instrumentem rozwoju i dyplomacji, oddany w ręce niemieckich wpływów w Brukseli.
Szczególnie niebezpieczny cel SAFE ukryty jest w niesławnym „mechanizmie warunkowości”, który pozwoli eurokratom wpływać na… polskie wybory. Już za kilka miesięcy usłyszymy, że jeżeli wybory w 2027 roku wygra patriotyczna opozycja, to „niepraworządność” ukarana zostanie zawieszeniem wypłaty środków przeznaczanych na rozwój polskiej obronności.
Musimy pokazać rządowi, że prezydent Karol Nawrocki nie będzie sam w sprzeciwie wobec SAFE.
Dlatego – niezależnie od publikowanych analiz – uruchomiliśmy internetową petycję z apelem o prezydenckie weto, do której podpisania bardzo gorąco zachęcam.
Dyskusja o przyjęciu rządowej ustawy o unijnym programie SAFE była pełna manipulacji, demagogii i moralnych szantażów. Donald Tusk nazywał krytyków programu „zakutymi łbami” i próbował przekonywać Polaków, że odrzucenie unijnej pożyczki to działanie na szkodę Państwa Polskiego. Z kolei szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w trakcie posiedzenia Senatu RP, że „wybór będzie prosty – albo silna, wielka, bezpieczna Polska albo słaba, karłowata i bezbronna”.
Tymczasem program SAFE, którego nazwa sugeruje, że pożyczka ma zapewnić nam „bezpieczeństwo” w rzeczywistości jest dla Polski poważnym zagrożeniem. Choć gigantyczną pożyczkę (sięgającą 44 miliardów euro) będziemy spłacać przez 45 lat, to na wydanie pieniędzy będziemy mieli… 4 lata. A przecież przemysł zbrojeniowy się rozwija. Gdy za kilkanaście lat wszystkie armie świata będą korzystać z nowocześniejszych technologii, nasz rozwój zostanie sparaliżowany, bo przez wiele lat będziemy zduszeni gigantycznym kredytem na przestarzałą wówczas technologię – technologię, której nie wybierzemy nawet sami, bo to nie my decydujemy o tym, co możemy kupić. Ze środków z programu SAFE nie będziemy mogli kupić chociażby amerykańskich Abramsów, systemów HIMARS, śmigłowców Apache czy czołgów K2. To tak jakby wziąć od banku kredyt na mieszkanie, które wybierze i umebluje za nas urzędnik banku…
Unia znów chce nas szantażować
Przede wszystkim jednak program SAFE to potężne narzędzie do szantażowania Polaków przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Unijni decydenci wielokrotnie już pokazali, że wpisany do programu SAFE „mechanizm warunkowości” służy im do szantażowania rządów broniących swojej narodowej suwerenności. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, gdy środki z KPO, blokowane za rządów Prawa i Sprawiedliwości pod pretekstem zagrożenia dla „praworządności”, trafiły do Polski od razu po zmianie władzy – pomimo tego, że rząd Tuska nie wprowadził żadnej ze zmian, których wcześniej żądali unijni decydenci. Teraz zagrożenie jest jeszcze większe niż w przypadku KPO, bo wtedy chodziło o zawieszenie środków na zwykłe inwestycje, a teraz mówimy o polskim bezpieczeństwie. Teraz szantaż emocjonalny na Polakach będzie mógł być jeszcze skuteczniejszy.
„Mechanizm warunkowości” użyto już wobec Węgier, a teraz straszy się nim Słowację za to, że… dokonano zmian w słowackiej Konstytucji, w której jasno podkreślono słowacką suwerenność. Eurokraci przestali już udawać, że piękne słówka o „praworządności” i „wartościach europejskich” są czymkolwiek poza narzędziem do cynicznego szantażu nieposłusznych państw. Trzeba być dziecinnie naiwnym, by wierzyć, że eurokraci nie wykorzystają programu SAFE do szantażowania Polski, której pożyczka będzie największa ze wszystkich państw UE.
Dlatego przygotowaliśmy krytyczną analizę programu oraz petycję do Prezydenta.
Jednocześnie od lat robimy, co w naszej mocy, by Polacy znali prawdę o mechanizmach rządzących Unią Europejską i byli przygotowani na populistyczne szantaże polityków, którzy wmawiają nam, że każdy, kto nie popiera obecnego kursu UE jest zwolennikiem „POLexitu” czy „ruskim agentem”.
W ostatnich miesiącach intensywnie informujemy o wielkim zagrożeniu dla polskiej niepodległości, jakim jest zapowiedź wpisania „mechanizmu warunkowości” do projektu Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034. W mediach próżno szukać alarmujących artykułów na ten temat. Tymczasem pomysł wpisania „mechanizmu warunkowości” do unijnego budżetu to największe zagrożenie dla polskiej suwerenności, bo Unia mogłaby szantażować nas już nie tylko zawieszeniem wypłaty środków na jedną pożyczkę np. z programu SAFE, ale na wszystkie unijne środki!
W Instytucie Ordo Iuris nie ograniczamy się do wszczynania alarmów. Zawsze wychodzimy z konkretnymi propozycjami zmian, będącymi realną odpowiedzią na istniejące zagrożenia.
Dlatego przygotowaliśmy – wraz z węgierskim Mathias Corvinus Collegium – raport „Wielki reset”, w którym prezentujemy dwa scenariusze reformy UE, która pozwoliłaby na przywrócenie demokracji i suwerenności państwom członkowskim. Raport przetłumaczyliśmy na 5 języków i zaprezentowaliśmy go w Waszyngtonie i 6 europejskich stolicach. Trafił do setek kluczowych decydentów unijnych i naszych partnerów z USA. Włoska telewizja RAI przygotowała godzinny reportaż, w którym dowodzi, że nasz raport jest inspiracją dla europejskiej polityki premier Włoch Giorgii Meloni.
Jak państwa UE mogą odzyskać kontrolę nad własną polityką migracyjną?
W ubiegłym tygodniu odbyła się natomiast polska premiera kolejnego raportu przygotowanego we współpracy z naszymi zagranicznymi partnerami. Opisujemy w nim, jak państwa członkowskie Unii Europejskiej mogą odzyskać realne kompetencje w zakresie polityki migracyjnej i azylowej bez zmiany traktatów UE.
W polskiej premierze raportu uczestniczył Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak, wieloletni europoseł prof. Zdzisław Krasnodębski oraz autorzy publikacji. Pokazaliśmy, że potrafimy łączyć polskie środowiska suwerennościowe wokół dobrych analiz i planów.
Otwierający i podsumowujący debatę o raporcie doradca Prezydenta RP dr Jacek Saryusz-Wolski powiedział: „ślepota polityczno-prawna, polityczno-ustrojowa nie oszczędza nikogo, dlatego dobrze, że mamy takich przewodników jak Ordo Iuris, którzy pokazują nam, co powinniśmy widzieć, co dostrzegać, co antycypować i czemu zapobiegać”.
Naszych starań o ocalenie polskiej suwerenności obawia się rząd. Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wyraził frustrację skutecznością naszej pracy w dorocznym sejmowym exposé. Wykrzyczał w nim, że „polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii!”.
Ordo Iuris, obok Donalda Trumpa, zostało zatem okrzyknięte najgroźniejszym wrogiem Unii Europejskiej. Takie słowa ze strony Radosława Sikorskiego odbieram jako pewną przesadę, ale zarazem wielki dowód uznania dla naszych ekspertów oraz Darczyńców.
Przypomnę, że szef MSZ należał do europarlamentarnej Grupy Spinelli, zrzeszającej zwolenników likwidacji państw narodowych i stworzenia europejskiego „superpaństwa”, a jego żona Anne Applebaum już rok temu tropiła nasze kontakty w USA i pisała, że doradcy prezydenta Trumpa otrzymują od nas propozycje „jak kształtować przyszłość Unii Europejskiej”.
Unia Europejska potrzebuje pilnie prawdziwej reformy. Dziś już chyba każdy racjonalnie myślący człowiek widzi, że UE jest politycznym, gospodarczym, konkurencyjnym, moralnym bankrutem. Albo zbudujemy nową formułę współpracy w Europie, opartą na poszanowaniu suwerenności państw i demokratycznej woli narodów, albo stoczymy się w niebyt po wyboistej ścieżce europejskiej dyktatury.
To politycy jak Radosław Sikorski, którzy ignorują oczywisty kryzys UE i dążą do zbudowania dysfunkcyjnego „superpaństwa”, są tymi, którzy realnie osłabiają Europę i dążą do jej paraliżu.
Dlatego każdą krytykę ze strony fanatyków ślepej na fakty integracji uznaję za komplement – docenienie naszej skuteczności i realnego wpływu na rzeczywistość.
Niepokój, jaki działania Ordo Iuris wzbudzają u zwolenników likwidacji państw narodowych (takich jak choćby Radosław Sikorski) pokazuje, że nasza praca ma wielki sens; że jesteśmy realnym zagrożeniem dla wrogów suwerenności i budowniczych europejskiego „superpaństwa”.
Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris
