Polscy żołnierze kupują buty na własną rękę. MON znów zmienia przepisy

Polscy żołnierze kupują buty na własną rękę. MON znów zmienia przepisy

Dodano: 
Żołnierz Wojska Polskiego, zdjęcie ilustracyjne
Żołnierz Wojska Polskiego, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad zmianą przepisów dotyczących obuwia żołnierzy po krytyce w środowisku wojskowym.

Kontrowersje wywołała nowelizacja przepisów o umundurowaniu wprowadzona rozporządzeniem Ministra Obrony Narodowej z 22 stycznia 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 116), które zmieniło zasady noszenia wyposażenia w Wojsku Polskim.

Konkretne wytyczne, niekoniecznie korzystne dla żołnierzy

Nowe regulacje doprecyzowały wymagania dotyczące tzw. butów taktycznych używanych podczas służby. Zgodnie z przepisami żołnierze mogą korzystać z obuwia spełniającego określone kryteria techniczne, m.in. muszą posiadać sznurowane cholewki sięgające ponad kostkę, wzmocniony czubek chroniący palce stóp, antyprzebiciową podeszwę, brak widocznego logo producenta, jak również brak elementów kontrastowych lub odblaskowych. Według specjalistów zapis w praktyce wykluczył większość popularnych modeli obuwia taktycznego dostępnych na rynku cywilnym.

Zmiana wywołała szczególne kontrowersje, ponieważ jeszcze wcześniej MON liberalizował zasady dotyczące wyposażenia. W 2024 roku wprowadzono przepisy pozwalające żołnierzom na używanie prywatnych butów w umundurowaniu polowym pod warunkiem, że były to brązowe buty taktyczne za kostkę i odpowiadały charakterowi służby. Rozwiązanie miało umożliwić wojskowym korzystanie z lepiej dopasowanego sprzętu niż ten przydziałowy. Żołnierze chętnie wykorzystywali ten zapis i kupowali obuwie we własnym zakresie, które często kosztuje od kilkuset do ponad tysiąca złotych za parę.

Dlaczego wojsko ma problem z butami?

Jak wskazuje "Gazeta Wyborcza", problem z jakością wyposażenia wynika w dużej mierze z systemu zamówień publicznych w armii. Nowe elementy umundurowania opracowywane są przez wyspecjalizowane instytucje wojskowe, a następnie ich produkcja trafia do firm cywilnych wyłanianych w przetargach. W praktyce kluczowym kryterium takich przetargów jest najniższa cena, co powoduje, że producenci starają się maksymalnie ograniczyć koszty produkcji. Według części żołnierzy i ekspertów prowadzi to do sytuacji, w której seryjne partie sprzętu odbiegają jakością od prototypów testowanych wcześniej przez wojsko.

Dodatkowym problemem jest skala zamówień. Wojsko musi kupować wyposażenie dla dziesiątek tysięcy żołnierzy, co oznacza konieczność produkcji dużych partii w określonej cenie. W efekcie sprzęt przydziałowy bywa kompromisem między wymaganiami technicznymi a kosztami.

Czytaj też:
Brakuje chętnych do munduru. Niemcy rozważają radykalny krok
Czytaj też:
Nie żyją amerykańscy żołnierze. Rose reaguje na słowa Kosiaka-Kamysza

Źródło: Gazeta Wyborcza / DoRzeczy.pl
Czytaj także