Podczas spotkania z członkami rządu 4 marca Putin stwierdził, że wzrost cen ropy i gazu jest związany z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie.
Putin tylko "głośno myślał"?
Do skoku cen doszło po atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz działaniach odwetowych Teheranu wobec państw Zatoki Perskiej. Konflikt doprowadził m.in. do zakłóceń żeglugi przez Cieśninę Ormuz – kluczowy szlak transportu ropy i gazu – oraz do wstrzymania części produkcji LNG w regionie. Putin zwrócił uwagę, że obecna sytuacja na rynku energii powoduje pojawienie się nowych odbiorców gotowych płacić wyższe ceny za surowce. W jego ocenie oznacza to, że dla Rosji mogą otwierać się alternatywne kierunki eksportu. – Teraz otwierają się inne rynki. I być może bardziej opłacalne byłoby dla nas zaprzestanie zaopatrywania rynku europejskiego. Wkroczenie na te rynki, które się otwierają i osiedlenie się tam – powiedział Putin, według transkryptu opublikowanego przez Kreml.
Rosyjski prezydent zaznaczył jednak, że nie jest to jeszcze decyzja władz. – To nie jest decyzja, to w tym przypadku coś, co nazywa się głośnym myśleniem – powiedział, dodając, że rząd i rosyjskie firmy energetyczne powinny przeanalizować taką możliwość. Putin podkreślił również, że Rosja pozostaje "wiarygodnym dostawcą energii" i jest gotowa kontynuować współpracę z krajami europejskimi, które utrzymują relacje energetyczne z Moskwą, wskazując m.in. na Słowację i Węgry.
Jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę w 2022 roku Rosja dostarczała około 40 proc. gazu importowanego przez Unię Europejską. Według danych UE w ubiegłym roku udział ten spadł do około 6 proc., a lukę w dostawach wypełniły m.in. Norwegia, Stany Zjednoczone i Algieria.
Czy Polsce grożą problemy z dostawami gazu i ropy?
Minister energii Miłosz Motyka zapewnia z kolei, że dostawy gazu ziemnego i ropy naftowej do Polski pozostają niezagrożone mimo napięć na Bliskim Wschodzie. – Dostawy gazu i ropy do Polski są niezagrożone. Przez Cieśninę Ormuz ropy nie sprowadzamy wcale, a gaz katarski jesteśmy w stanie szybko zastąpić dostawami spot z innych kierunków – powiedział Motyka dziennikarzom podczas podpisania umowy na budowę bloków gazowych PGE w Rybniku i Gryfinie.
Jak podkreślił, bezpieczeństwo energetyczne kraju wynika z dużej dywersyfikacji dostaw. Według ministra nie ma obecnie żadnego zagrożenia dla krajowego systemu energetycznego. Motyka wskazał również, że Polska była dobrze przygotowana do sezonu grzewczego pod względem zapasów gazu. Minister zaznaczył, że na globalnym rynku ropy wzrost podaży może częściowo ograniczyć presję cenową. Według niego Stany Zjednoczone sygnalizują możliwość szybkiego zwiększenia produkcji ropy i gazu.
Czytaj też:
75 proc. w dwa dni. Gaz drożeje w błyskawicznym tempieCzytaj też:
Niemcy ruszyli do Polski. Mają jeden powód
