Owoc żywota twojego je ZUS

Owoc żywota twojego je ZUS

Dodano: 49
Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski / Źródło: PAP / Rafał Guz
3 maja, dzień 427. Wpis nr 416 | Dziś mam wywiad z profesorem Robertem Gwiazdowskim – prawnikiem, a kiedyś prezesem Rady Nadzorczej ZUS, co mnie szczególnie interesuje w tej rozmowie. Zaglądamy dziś do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, by zobaczyć, co tam pandemia powyczyniała.

Jaka była sytuacja ZUS przed pandemią?

Sytuacja ZUS była, jest i będzie całkiem dobra. To FUS ma problemy. Niestety odróżnienie ZUS (Zakładu Ubezpieczeń Społecznych) od FUS (Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) to nie taka prosta sprawa. ZUS ściąga składki (na FUS) i wypłaca emerytury. Ale tych składek mu nie starcza, więc otrzymuje ze Skarbu państwa dotacje, refundacje i pożyczki. Refundacja to jest to, co ZUS przekazał do OFE – co się zaraz skończy, bo trwa drugi etap likwidacji OFE (pierwszy etap przeprowadziła PO). Dotacja to jest to, co brakuje (bez względu na transfer do OFE). A pożyczka to część dotacji nazwana pożyczką, żeby w budżecie państwa zamiast długu było wykazywane „aktywo”. Taka kreatywna księgowość.

Co się działo z ZUS od początku pandemii? Ludzie, a właściwie przedsiębiorcy, pamiętają tylko jedną akcję związaną z ZUS, czyli początkowe zwolnienie z płacenia składek. Czy to mocno zachwiało finansami ZUS?

Trochę zachwiało, ale „na szczęście” (dla ZUS) w pandemii zmarło nadprogramowo 75 tys. osób. Większość w wieku emerytalnym. Dla ZUS pandemia, to jak kiedyś dla Wikingów wojna – jak się plemię zestarzało, to szli na wojnę, w której ci, co już mieli, z uwagi na wiek, kłopot z utrzymaniem miecza ginęli. I się bilans demograficzny poprawiał.

Podobno już coraz więcej dokładamy do ZUS, by ten miał na emerytury

Oczywiście. Było to oczywiste 20 lat temu. Wystarczyło zajrzeć do rocznika statystycznego i porównać ile osób urodziło się 60-65 lat temu i teraz przechodzą na emerytury, a ile 25 lat temu i teraz płacą składki, żeby było z czego wypłacać emerytury dla tych, którzy je teraz pobierają.

Wpływ zdają się spadać, a wzrastają wydatki. Od początku roku do 23 kwietnia wydano o ponad 12% więcej, czyli ponad 67 mld zł. Te nożyce się rozjeżdżają? Wpływy maleją a koszty rosną?

To się zmienia dynamicznie. Luka demograficzna z jednej strony i wzrost gospodarczy z drugiej w latach 2016-2019 spowodowały zwiększenie oficjalnego zatrudnienia wśród pracujących wcześniej „na czarno” cudzoziemców i wpływów ze składek. Część z nich w 2020 wyjechała, ale za to, z drugiej strony, zmniejszyły się wypłaty w związku ze zwiększoną śmiertelnością.

Podobno coraz bardziej rozwierają się kolejne nożyce: pomiędzy emeryturami dla kobiet i mężczyzn. Z czego to wynika i czy trend się będzie pogłębiał?

Jeśli wymiar emerytury zależy od wysokości zgromadzonego kapitału (czyli lat pracy) i długości pobierania świadczenia, to kobiety mają „przechlapane”. Mniej zarabiają i płacą niższe składki. Krócej pracują – krócej płacą składki. A dłużej żyją – więc dłużej pobierają świadczenia. To, że statystycznie dłużej żyją jest oczywiste. Mówiąc żartobliwie – dlatego, że nie mają żon. A mówiąc poważnie, dlatego, że rzadziej pracują w zawodach, w których częściej dochodzi do śmiertelnych wypadków, mniej palą i piją, ostrożniej prowadzą samochody. A dlaczego mniej zarabiają? Po części z tych samych powodów. Zarobki są wyższe w branżach, w których częściej dochodzi do śmiertelnych wypadków. Kobiety częściej chodzą na zwolnienia lekarskie – w czasie ciąży, a później w przypadku choroby dzieci. I krócej pracują, bo wiek emerytalny mają niższy. Ale i tak jest lepiej niż miało być. Jak się twórcy reformy emerytalnej zorientowali co zrobili, to uśrednili tabele długości życia obu płci. I algorytm obliczania wysokości emerytury przyjmuje, że kobiety żyją tyle ile wynosi statystyczna długość życia mężczyzny i kobiety, choć kobiety żyją dłużej.

Korownawirus jest w wielu aspektach katalizatorem przyspieszającym tempo zmian i procesów idących wolniej przed pandemią. Czy dotyczy to także zapaści ZUS? Jakie są jego perspektywy w świecie pełzających lockdownów?

Jak już mówiłem ZUS ma się nieźle. Ale system emerytalny, w którym świadczenia dla emerytów są wypłacane ze składek płaconych przez obecnie pracujących, trzeba zmienić. On nie jest w stanie przetrwać. Malejąca liczba wchodzących na rynek pracy i płacących składki nie będzie w stanie zapewnić wypłat emerytur z tych składek dla rosnącej liczby emerytów. Pandemia zmieniła i zmieni wiele. Mam nadzieję, że zmieni też i to. W końcu – jak twierdzi jedno z praw Murphy’ego – ludzie postępują rozsądnie, dopiero wtedy, gdy inne możliwości zawiodły.

Dziękuję za rozmowę.

Jerzy Karwelis

Więcej wpisów na blogu Dziennik zarazy.

Czytaj też:
Dobre wieści dla emerytów. Chodzi o 13. emeryturę

Źródło: dziennikzarazy.pl
+
 49
Czytaj także