Chełminiak recenzuje: Jak się je krewetki?

Chełminiak recenzuje: Jak się je krewetki?

Dodano: 
Sla kinowa pełna widzów, zdjęcie ilustracyjne
Sla kinowa pełna widzów, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Unsplash / Krists Luhaers
Wiesław Chełminiak | Nie zna życia, kto nie zaznał PRL.

Z biegiem lat ubywa jednak naocznych świadków instalowania i utrwalania władzy ludowej nad Wisłą. Przewagę liczebną zdobywają ci, którzy mogą pamiętać co najwyżej schyłkowy okres państwa chłopów robotników oraz inteligencji pracującej. Kingę Dębską stan wojenny zastał w fazie dziecięcej, więc „Zupa nic” ma odczyn mocno sentymentalny. Film, trochę bez sensu reklamowany jako prequel tragikomedii „Moje córki krowy”, jest samodzielną opowieścią. Adam Woronowicz nie naśladuje Mariana Dziędziela, tworzy własną, arcydzielną kreację.

Całość recenzji opublikowana jest w 34/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także