Totalizator Szczepionkowy. Finał

Totalizator Szczepionkowy. Finał

Dodano: 8
Użytkownicy elektrycznej hulajnogi i segwaya. Zdjęcie ilustracyjne
Użytkownicy elektrycznej hulajnogi i segwaya. Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
Dzień 584, wpis nr 573 II Jak piszę swój „Dziennik zarazy” to używam własnego systemu organizacyjnego, bez niego by mi się już wszystko myliło. Daty, numeracje dni i wpisów.

Pomaga to też unikać tego, że tematy mogłyby się powielać. W końcu to już ponad 570 wpisów i człowiek może się powtarzać. Ale wpisuję sobie na przyszłość daty ważne, gdzie wiem, że coś się będzie działo, całą resztę zapełnia mi bieżączka, ale ta przesuwa mi tematy publicystyczne, którymi można żonglować, bo nie są przypisane do konkretnych dat.

No i wpisałem sobie taki termin, czyli 6 października, jako ważną datę – zakończenie loterii szczepionkowej z końcowym losowaniem nagród hitów, czyli po dwa miliony złotych i samochody. Oto zwycięzcy.

Loterię zorganizował Totalizator Sportowy i miała ona wpłynąć korzystnie na przekonanie Polaków do szczepień. Jak pisałem, przeznaczono na całą zabawę, bagatela, 140.000.000 zł i złośliwe języki mówiły, że za te pieniążki można byłoby sfinansować wiele z krytycznych terapii, np. rakowych, z których wycofało się państwo z powodu braku środków. 140 baniek to nie w kij dmuchał i można się zastanawiać nad bilansem korzyści i zagrożeń, jak – podobno – kalkulowano bilans wprowadzenia szczepionek. Spróbujmy więc podsumować.

W „Dzienniku” robię za publicystę, ale czasami trzeba przebrać się za dziennikarza i samemu dokopać się faktów u źródeł. Tak zrobiłem i tym razem. 6 października zasiadłem do internetu i… nic. Ja myślałem, że losowanie takiej kasy to będzie święto w telewizji, może i ponad podziałami, czyli we wszystkich stacjach, a tu nic. W internecie nic nie było i myślałem, że losują może późnym wieczorem. Wlazłem na stronę Totalizatora – nic. Zobaczyłem, że na reklamie loterii jest numer 989 do akcji #szczepmy się. Zadzwoniłem tam i zacząłem się odbijać od pani do pani i poległem, bo o loterii nic nie wiedziały, za to chciały mnie usilnie zapisać na szczepienie.

Wydaje mi się, że akcja nie bardzo wyszła. Jak wyżej – jakby poszła dobrze, to losowanie byłoby świętem. Po drugie – nie mogę znaleźć danych o ilości osób, które się na loterię zapisały. Gdyby było dużo, to by była o tym mowa. Po drugie – zabrakło podawania korelacji, że od czasu rozpoczęcia akcji (1 lipca) gwałtownie wzrosła dynamika zaszczepień, czyli że loteria działa. I w tym temacie też cisza.

Chociaż w zgłoszeniach do loterii mogło być sporo ludzi. No, bo jak się już przed loterią zaszczepili, to co im szkodzi zagrać ze szczęściem o fanty. Czyli loteria nie zadziałała na przekonanie nieprzekonanych, raczej stała się kosztowną nagrodą dla już zaszczepionych, którzy swe decyzje podjęli nie z powodu pogoni za hulajnogą, ale z innych motywacji niż zachęta materialna. Tak w ogóle to się zastanawiałem – komu taki motywator może na tyle być ważny, by się przestał wahać i się zaszczepił. Do 1 lipca, kto się chciał zaszczepić, to mógł to zrobić, wszak akcja została wymyślona po to, by podnieść spadającą krzywą zaszczepień, a w punktach szczepień ziały pustki. A więc ci, co się do startu loterii nie zaszczepili to raczej nie z powodu braku dostępu, lenistwa, czy niewiedzy – przeciwnie nieSzczepany w większości podjęli decyzję o nieuczestniczeniu na podstawie wyrobionego przez siebie zdania na temat szczepionek, w obawie o swoje zdrowie. Paradoksalnie więc, z takich samych pobudek, co ci, którzy się zdecydowali na strzał.

Różnie to bywa, kiedyś nawet zrobiłem przegląd technik motywacyjnych (mam to na którymś wpisie ale nie mogę znaleźć przez wyszukiwarkę na blogu – internetowy diabeł ogonem przykrył), mających zachęcić do szczepienia, a używanych na całym świecie. Nasze hulajnogi i wouczery wyglądały przy nich niewinnie. Ale znowu nie ma się co człowiek zamartwiać, że tak tanio my, Polacy, sprzedajemy swoje ramię. Wystarczy tylko obrazek burmistrza Nowego Jorku, jak zajada przed kamerami hamburgera, by zademonstrować jaką to nagrodę można dostać i zjeść, za to, że się dało zaszczepić.

Ciekawe w co zainwestują, czy też jak wydadzą te miliony pan Jacek R. i pani Barbara G? Czy Patrycja W. i Przemysław Z. będą pokazywani w swych samochodach przez przechodniów, jak osoby nie tylko zaszczepione, ale z fartem? Nagrodzeni awansowali do kategorii… pani Tokarczuk, bo, tak jak nasza noblistka, są zwolnieni z podatku dochodowego, tak, że cymes. Czy na szczepienie trzecią dawką też będzie loteria? No, bo jak się zapowiada, to z tymi szczepionkami zaciąga się na dłużej, tak raz na pół roku. ‘

Jednak najlepszym sposobem na uniknięcie powtórnych loterii będzie chyba wprowadzenie obowiązkowego szczepienia. Wtedy nie trzeba się będzie odwoływać do pozytywnych bodźców. Wystarczą tylko negatywne, czyli izolacja społeczna, segregacja i kary. Ale może do tego nie dojdzie, bo chyba trudno będzie wyrzucić połowę narodu poza społeczny nawias. Chociaż w wielu krajach się próbuje to zrobić, nawet bez eksperymentowania z rozdawaniem hulajnóg.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na blogu „Dziennik zarazy”.

Czytaj też:
Mutacje. Z deszczu pod rynnę
Czytaj też:
Prof. Kuna: Maseczki nie zmniejszyły ryzyka zakażenia koronawirusem. Inaczej w przypadku innych patogenów

Źródło: dziennikzarazy.pl
 8
Czytaj także