Koronawirus w Polsce. "Widzimy statystki – tu nie trzeba eksperta"

Koronawirus w Polsce. "Widzimy statystki – tu nie trzeba eksperta"

Dodano: 
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Jacek Szydłowski
Widzimy wyraźnie, jak wyglądają statystyki – tu nie potrzeba specjalisty – stwierdził prof. Miłosz Parczewski.

"Sytuacja covidowa w Polsce systematycznie się pogarsza, widzimy wyraźnie, jak wyglądają statystyki – tu nie potrzeba specjalisty. Widzimy też, że województwa (według danych ECDC – Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób – PAP) zaczynają być przesuwane z kategorii zielonej do żółtej i czerwonej" – powiedział w rozmowie z PAP lekarz naczelny ds. Covid-19 szczecińskiego szpitala wojewódzkiego i członek Rady Medycznej przy premierze prof. Miłosz Parczewski.

Jak dodał, obecnie (według danych opublikowanych przez ECDC 21 października) w kategorii czerwonej znajdują się cztery województwa: mazowieckie, lubelskie, podlaskie i zachodniopomorskie. Wskazał jednak, że nagłe wzrosty zachorowań po doświadczeniach poprzednich fal pandemii nie zaskakują.

Średni poziom 5–10 tys. przypadków

"Bywały wzrosty 20-30-procentowe nawet z dnia na dzień. To też zależy od tego, jak ułoży się dzień testowy – nigdy nie oceniamy po jednym dniu piku, że jest to jakiś przerażający wzrost, zawsze patrzymy na średnią tygodniową, a na świecie coraz częściej obserwuje się średnią 14- albo 28-dniową, żeby nie brać tak bardzo pod uwagę pojedynczych wahań, jeśli chodzi o liczbę przypadków" – mówił lekarz.

Dodał, że w liczba nowych przypadków koronawirusa wchodzi obecnie na średni poziom – 5 do 10 tys. przypadków dziennie, co oznacza jednak, że "przyrosty liczby osób wymagających hospitalizacji mogą być dla nas dosyć spore – czego także już doświadczyliśmy".

Jak podkreślił, pacjenci przyjmowani do szpitala z Covid-19 to "w 80-90 proc. osoby, które w tym szpitalu zostaną z powodu zapalenia płuc". Zaznaczył, że system testowania pacjentów objawowych i kierowania ich do szpitala jest obecnie dużo sprawniejszy – doświadczenia nabyli zarówno lekarze rodzinni, jak i sami pacjenci.

"Spodziewamy się, że będzie trochę lepiej"

Zapytany o to, czy w czwartej fali pandemii można się spodziewać, że osób hospitalizowanych będzie mimo wszystko mniej, choćby ze względu na szczepienia odpowiedział "spodziewamy się, że będzie trochę lepiej".

"Zobaczymy też, ile osób zaszczepi się dawką przypominającą, czyli trzecią" – dodał. Zaznaczył, że jest to ważne szczególnie w przypadku osób powyżej 60. roku życia – takie bowiem najczęściej trafiają do szpitala.

Prof. Parczewski w odpowiedzi na pytanie o obawy związane z możliwą większą liczbą zakażeń podczas weekendu świątecznego wskazał, że obawa zachodzi nie tyle w kontekście gromadzenia się na cmentarzu, co niezachowania dystansu np. przy stoiskach z kwiatami i zniczami. "Trzeba tu zachować rozsądek, dystans, założyć maskę" – powiedział lekarz.

Czytaj też:
Zaskakujący sondaż. Tylu Polaków chce się zaszczepić trzecią dawką
Czytaj też:
Gdy odejdzie strach







Źródło: PAP
 
Czytaj także