We wtorek po godzinie ósmej rano pociąg z premierem Mateuszem Morawieckim, wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim, premierem Czech Petrem Fialą oraz premierem Słowenii Janezem Janšą przekroczył granice polsko-ukraińską. Politycy będą tam reprezentować Radę Europejską na spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem.
Europejscy przywódcy na miejscu mają zaprezentować "realny i konkretny" pakiet wsparcia dla Ukrainy, która ponad trzy tygodnie temu zostałą zaatakowana przez Federację Rosyjską.
Deszczyca: Trudno wierzyć Rosjanom
Zdaniem ambasadora Ukrainy w Warszawie Andrija Deszczycy wizyta premierów Polski, Czech i Słowenii to ważny sygnał wsparcia dla Ukrainy. Dyplomata na antenie radiowej "Trójki" wskazał, że czeka na "wspólne stanowisko wsparcia Ukrainy i wspólne stanowisko wzmocnienia sankcji europejskich przeciwko Rosji".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński poinformował, że we wtorek odbędą się kolejne rozmowy z Rosjanami. Deszczyca nie kryje, że nie spodziewa się wiele po negocjacjach. Wskazał, że /ukraina potrzebuje teraz wsparcia w postaci uzbrojenia oraz nałożenia nowych sankcji na Rosję.
– Trudno wierzyć Rosjanom. Trudno im ufać. Rozmowy będziemy kontynuować, ale jest słaba szansa, że coś uda się osiągnąć, ponieważ Rosjanie nie dotrzymują swoich obietnic. W 2014, 2015 i w 2022 roku obiecywali korytarze humanitarne, a potem je ostrzeliwali – przypomniał ambasador. – Nasze dążenia są niezmienne - członkostwo w UE i NATO i to jest zapisane w naszej konstytucji. Nie mamy zamiaru zmieniać konstytucji – dodał Deszczyca.
Czytaj też:
Morawiecki: Naszym obowiązkiem jest być tam, gdzie wykuwa się historiaCzytaj też:
Wizyta premierów w Kijowie. "Zostanie zaprezentowany konkretny pakiety wsparcia"