"Śmiszek premierem, a ja ministrą kultury". Marzenie Scheuring-Wielgus o rządach Lewicy

"Śmiszek premierem, a ja ministrą kultury". Marzenie Scheuring-Wielgus o rządach Lewicy

Dodano: 9
Joanna Scheuring-Wielgus
Joanna Scheuring-Wielgus Źródło: PAP / Rafał Guz
Myślę, że Śmiszek byłby lepszym premierem niż ja – oceniła poseł Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.

W rozmowie z Radiem Zet poseł została zapytana o słowa Krzysztofa Śmiszka, który wskazał ją na szefową rządu. – Nigdy nie myślałam o sobie w takiej funkcji. Ale nigdy nie można mówić nigdy. Mam swoje cele, które realizuję – podkreśliła Joanna Scheuring-Wielgus.

Polityk oceniła, że "Śmiszek byłby lepszym premierem". – A ja bym z chęcią pracowała w jego gabinecie jako ministra ds. kultury – zaznaczyła Scheuring-Wielgus. Jej zdaniem, w Lewicy jest wiele "fantastycznych osób, które nadawałaby się ze swoimi kompetencjami na ministrów i ministry".

W opinii Scheuring-Wielgus "opozycja ma szansę wygrać wybory". – Chciałabym, żeby ludzie nie śmiali się z tego, że są kandydatki na premierkę czy ministrę, bo kobiety naprawdę są bardzo dobrze wykształcone, mają kompetencje do pełnienia mocnych stanowisk – mówiła. – Im więcej kobiet w polityce, tym mniej wojen i bałaganu – zauważyła polityk.

"Byłam dumna"

Joanna Scheuring-Wielgus przyznała, że choć działalność prezydenta ocenia negatywnie, to "jego działalność ws. Ukrainy ocenia bardzo pozytywnie". – Jeśli zachowuje się ok, to nie będę udawała, że nie jest ok – podkreślała.

– Byłam dumna z tego, że prezydent mojego kraju występował w ukraińskim parlamencie, byłam dumna z tego, co mówił – stwierdziła poseł. Według Scheuring-Wielgus "prezydent Andrzej Duda w kwestii związanej w Ukrainą zachowuje się jak mąż stanu".

– Ukraińcy walczą również o wolność nas wszystkich. My – Polki i Polacy – doskonale to rozumiemy. Nasi koledzy z UE niekoniecznie tak bardzo jak my – zwracała uwagę polityk, podkreślając, że wojna dotyczy całej Europy. – My, jako Lewica wiedzieliśmy, że nasi koledzy z SPD zupełnie nie rozumieją tego, o czym my mówimy, więc zaprosiliśmy ich do Polski. Przyjechało kilkunastu parlamentarzystów i dopiero jak pojechali na granicę, porozmawiali, to zaczęło do nich docierać, o czym my mówimy – przyznała.

Czytaj też:
Dziemianowicz-Bąk: Będzie wniosek do CBA ws. majątku małżeństwa Morawieckich
Czytaj też:
Żukowska "wzruszona" słowami posła PO. "Jak pana posła słyszę o tej wyprzedaży..."

Źródło: Radio Zet
 9
Czytaj także