Gliński: Na Unii świat się nie kończy. Mamy prawo mówić o jej kryzysie

Gliński: Na Unii świat się nie kończy. Mamy prawo mówić o jej kryzysie

Dodano: 
Minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński
Minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński Źródło: PAP / Lech Muszyński
Wicepremier Piotr Gliński podkreśla, że Polska jako suwerenne państwo ma prawo mówić, co się jej w UE podoba, a co należy naprawić.

Wć rozmowie z Interią minister kultury został zapytany o ocenę słów Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS powiedział niedawno, że w relacjach z Berlinem "trzeba walnąć pięścią w stół"

"Odczytuję je po ludzku, a zarazem politycznie. Od wielu lat znosimy pogardę i impertynencję Niemiec. Widzimy również, jak bezprawnie Komisja Europejska – w interesie m.in. Berlina – chce narzucić swoją wolę Polsce. A jednocześnie to Berlin i Unia wyhodowały Putina. Pozwalały mu na wszystko, co robił. Także na tę wojnę. A teraz oszukują np. ws. dostaw broni" – odparł Gliński.

Gliński: Trzeba maksymalizować polską rację stanu

Polityk dopytywany, czy to Unia jest "zła czy Polska przestaje się w niej mieścić", odpowiedział: "Mamy prawo mówić o kryzysie Unii. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy jej częścią. Nie chcemy opuszczać Unii, bo Polacy też tego nie chcą. Odpowiedzialny polityk bierze to na klatę, zachowuje zimną krew i z Brukselą cały czas się spiera i negocjuje. Zmienia i poprawia, co można poprawić. To jest nasz obowiązek. Chodzi o to, żeby maksymalizować polską rację stanu. Ale na Unii świat się nie kończy, mamy też inne formaty, regionalne i międzynarodowe – choćby relacje z USA czy z Wielką Brytanią, Trójmorze, Trójkąt Lubelski. Nikt nam z wypłatą KPO łaski nie robi. Fundusze europejskie nam się po prostu należą, a obstrukcja w tej sprawie ze strony UE to czysta siłowa polityka".

Wicepremier Piotr Gliński podkreśla, że w odróżnieniu do środowiska Zbigniewa Ziobry, nie postrzega "kamieni milowych" jako dużego obciążenia dla Polski. "Wbrew temu, co się często nieodpowiedzialnie mówi, ja oceniam, że kamienie milowe nie są wielkim problemem dla Polski. Nie ma w nich np. żadnego "podniesienia wieku emerytalnego" itp. Nie sądzę, że negocjując z Komisją Europejską, w jakikolwiek sposób tracimy suwerenność. Bo decyzje dotyczące ewentualnych kompromisów podejmujemy podmiotowo, suwerennie i zgodnie z prawem. To nie znaczy, że sytuacja jest łatwa. UE naciska nas często pozaprawnie, ale taka bywa polityka. Takie są realia i w takich warunkach brzegowych jako politycy musimy odpowiedzialnie rozwiązywać problemy dla dobra publicznego" – ocenia rozmówca Interii.

Czytaj też:
Solidarna Polska o tzw. kamieniach milowych. "Nie były przedmiotem ustaleń"

Źródło: Interia.pl
Czytaj także