Gen. Polko o Rosji: Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby w to wierzyć

Gen. Polko o Rosji: Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby w to wierzyć

Dodano: 19
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby wierzyć, że Rosja zawiera umowy po to, żeby ich dotrzymywać – mówi DoRzeczy.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM.

Damian Cygan: O czym świadczy demonstracyjne ostrzelanie portu w Odessie przez Rosję, zaledwie dzień po podpisaniu umowy o eksporcie zboża?

Roman Polko: Ten atak świadczy tylko i wyłącznie o tym, że Rosja kontynuuje swoją politykę i niczego nowego nie możemy się po niej spodziewać. Trzeba być naprawdę wyjątkowo naiwnym człowiekiem, żeby wierzyć, że Rosja zawiera umowy po to, żeby je dotrzymywać.

Patrząc na ostatnie lata, widzimy przecież, że Putin łamał wszelkie porozumienia, które podpisywał w kontekście Ukrainy – od budapesztańskiego począwszy.

Z terrorystą, bandytą, ludobójcą, z człowiekiem, który w taki sposób postępuje, nie prowadzi się negocjacji, tylko wymusza się na nim konkretne działania i tego oczekiwałbym od organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ.

Czy pojawienie się wyrzutni HIMARS na polu bitwy rzeczywiście tak znacząco zmieniło sytuację na korzyść Ukraińców, czy to wytwór propagandy wojennej?

Sytuacja na polu walki jest taka, że Rosja utraciła zdolność do prowadzenia szerszej ofensywy, bo właściwie ugrzęzła w okopach i szuka teraz ludzi, którzy pójdą walczyć, nawet wśród więźniów.

Z kolei Ukraina z powodu różnego rodzaju opóźnień czy chociażby polityki prowadzonej przez kanclerza Niemiec Olafa Scholza, która deklaratywnie jest silna, ale w praktyce oznacza de facto proceduralne blokowanie wsparcia dla Kijowa, nie ma jeszcze takich ilości sprzętu, żeby dokonać ofensywy polegającej na odbiciu okupowanych terytoriów.

Mamy kilkanaście HIMARS-ów na ponad 1000-kilometrową linię frontu, więc trochę myśleniem życzeniowym jest, że one dokonują wielkiej przemiany. Ale faktem jest, że konsekwentne doposażenie Ukrainy w nowoczesną broń, tak jak to czyni chociażby Polska, jest w stanie dokonać zmiany na polu bitwy. I miejmy nadzieję, że niebawem Ukraina będzie miała do dyspozycji nie kilkanaście, lecz kilkaset systemów artyleryjskich.

Natomiast tym, co się zmieniło wraz z tymi kilkunastoma HIMARS-ami jest to, że Ukraina wreszcie ma czym odpowiedzieć na ataki z odległości 50-60 km, bo dotychczas nie posiadła takich możliwości.

Wczoraj minęło pięć miesięcy od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji. Ukraina tę wojnę przegrywa, czy ją wygrywa?

Na pewno tę wojnę przegrała już strategicznie Rosja. Przegrywa ją też operacyjnie, bo co prawda Ługańsk i tę samozwańczą republikę może odzyskała, ale do Donieckiej Republiki Ludowej jeszcze daleka droga.

Natomiast Ukraina cały czas ponosi olbrzymie koszty tej wojny. I co z tego, że jest moralnym zwycięzcą? Co z tego, że ten bohaterski opór stawiany przez ukraińskich żołnierzy wywołuje szacunek na całym świecie? Bez wsparcia technologicznego, ale prawdziwego, a nie tylko w formie słownej, Ukraina pewnie nie będzie w stanie wygrać tej wojny. Wierzę jednak, że wszystko jest na dobrej drodze.

Wiem, że spekulacje są bardzo różne, ale Zachód musi dla własnego bezpieczeństwa wesprzeć Ukrainę. W przeciwnym razie ten problem, który od lat niesie ze sobą Putin, będzie narastał.

Czytaj też:
"FAZ": Władze Niemiec boją się zemsty Putina
Czytaj też:
Kadyrow: Europa chce zmusić Rosję do wojny na pełną skalę

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 19
Czytaj także