Prof. Karski: To zablokuje suwerenną decyzyjność państw

Prof. Karski: To zablokuje suwerenną decyzyjność państw

Dodano: 
Prof. Karol Karski
Prof. Karol Karski Źródło: PAP / fot: Radek Pietruszka
Dziś widzimy, jak wyglądałaby UE, gdyby rządziły Niemcy. Mielibyśmy np. wspólnotę opartą na rosyjskim gazie, na którym najwięcej zarabiałby Berlin – mówi europoseł PiS Karol Karski w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Podczas Campusu Polska europoseł Guy Verhofstadt powiedział, że należy skończyć z zasadą jednomyślności. Czy to jest pomysł na dobrą reformę?

Prof. Karol Karski: Verhofstadt pochodzi z państwa, które już dziesięciolecia temu się poddało i de facto nie posiada własnej polityki zagranicznej. Jeśli prześledzimy decyzje i działania Belgów na arenie międzynarodowej, to zawsze będą one zbieżne z polityką francuską. Można powiedzieć, że Belgia jest państwem satelitarnym Francji. Natomiast Unia Europejska jest organizacją zrzeszającą 27 państw członkowskich i każde z tych państw ma prawo mieć swoje własne interesy i rację stanu, czyli jego pierwszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i dobrobytu własnych obywateli. Często interesy te są wspólne, a często wykluczające się. Jeśli zlikwidujemy zasadę jednomyślności, zablokujemy decyzyjność suwerennych państw, to de facto uczynimy z Unii Europejskiej jedno państwo, a to naprawdę niebezpieczne, zwłaszcza, że procedura wyboru władz UE jest niedemokratyczna.

I chyba trzeba zaznaczyć, że mocno się zmienia z roku na rok.

Ależ tak. Swego czasu historyk Timothy Garton Ash powiedział, że gdyby Unia Europejska złożyła wniosek o przystąpienie do Unii Europejskiej, zostałby on odrzucony ze względu na niespełnienie przez nią kryteriów kopenhaskich. To prawda, Unia jako organizacja, nie spełnia kryteriów, których wymaga od innych, w tym państw kandydujących do niej samej. Pamiętamy wszyscy z historii, że wspólnoty europejskie w latach 50. XX w. powstawały jako organizacje gospodarcze. W takich dopuszcza się, że ten, kto ma więcej pieniędzy, może silniej wpływać na całość, jak w spółce akcyjnej. W organizacjach o charakterze politycznym, a takie kompetencje dostała później Unia Europejska, obowiązuje jednak zasada suwerennej równości, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych – jedno państwo, jeden głos i konsensus. Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, kto i dla czyjego dobra rządziłby w UE, gdyby była jednym państwem?

Sam Verhofstadt daje nam tutaj odpowiedź na to pytanie, przekonując, że to właśnie Niemcy powinny być liderem UE. Obok siedział europoseł Radosław Sikorski, który dawniej jako jeden z pierwszych otwarcie o tym mówił.

Radosław Sikorski wówczas starał się o stanowisko Wysokiego Przedstawiciela UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, lecz wtedy wyślizgał go z tego Donald Tusk. Pamiętamy, jak Sikorski wygłaszał hołdownicze apele, a w tym samym czasie Tusk załatwiał sobie inne stanowisko z Angelą Merkel. Jednak powtórzę, jeśli mamy 27 państw w UE, to każde z nich będzie mieć swoje interesy i będzie grać w pewien sposób na siebie. Tam, gdzie interesy są zbieżne, mamy wartość dodaną i synergię, a tam gdzie nie, to należy nie rozmawiać więcej i odpuścić temat. Dziś widzimy, jak wyglądałaby UE, gdyby rządziły Niemcy. Mielibyśmy np. wspólnotę opartą na rosyjskim gazie, na którym najwięcej zarabiałby Berlin, ale jednocześnie cała Europa byłaby uzależniona od Moskwy i Berlina, a ceny, jak w każdym monopolu, byłyby wysokie i wciąż by rosły. Widzimy jak się kończy kolejne już w historii niemiecko-rosyjskie szaleństwo. Interesy finansowe ubiera się w formuły ideologiczne, jak ta o globalnym ociepleniu. U zarania tej bajki mówiono, że wkrótce będą się zanurzać wyspy na oceanach, gdyż zaczną się rozpuszczać lodowce. Czas minął. I co? I nic.

Czytaj też:
Ukraina prosiła Niemcy o pomoc. Scholz odmówił
Czytaj też:
Aplauz dla dyktatu w Unii Europejskiej


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także