Wybuch w Przewodowie. Szef MSWiA: Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek

Wybuch w Przewodowie. Szef MSWiA: Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek

Dodano: 2
Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński
Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński Źródło: PAP / Rafał Guz
Wszystko wskazuje na to, że jedna z rakiet ukraińskich, której celem było strącenie rakiety rosyjskiej, spadła na terytorium naszego państwa – komentuje wybuch w Przewodowie szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Przypomnijmy, że we wtorek we wsi Przewodów w powiecie hrubieszowskim (woj. lubelskie) doszło do eksplozji, w wyniku której życie straciły dwie osoby. MSZ poinformowało w pierwszych godzinach po tragedii, że na terytorium Polski spadł pocisk produkcji rosyjskiej.

Według informacji przekazanych przez prezydenta Andrzeja Dudę i premiera Mateusza Morawieckiego, najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia z pociskiem wystrzelonym przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w kierunku rosyjskiej rakiety.

Kamiński o tragedii w Przewodowie

O wybuch w miejscowości Przewodów zapytany został w poranku radia RMF FM szef MSWiA Mariusz Kamiński.

– Na ten moment mogę powiedzieć w sposób odpowiedzialny: nasze ustalenia, jak również ustalenia naszych podstawowych partnerów, wskazują na to, że doszło do nieszczęśliwego wypadku – przyznał minister.

– W wyniku działań agresywnych rosyjskich na terytorium Ukrainy, związanych z atakami rakietowymi, były użyte rakiety ukraińskie, których celem było strącanie rakiet rosyjskich. Wszystko wskazuje na to (...), że jedna z rakiet ukraińskich, której celem było strącenie rakiety rosyjskiej, spadła na terytorium naszego państwa – tłumaczył Kamiński.

Szef MSWiA: Pojawiły się obawy, że doszło do ataku ze strony rosyjskiej

W rozmowie z dziennikarzem szef MSWiA odrzucił też oskarżenia, że polskie władze zbyt późno skomentowały wydarzenia z Przewodowa.

– W takich sytuacjach, a to była niezwykle ważna sytuacja, nie tylko z punktu widzenia opinii publicznej w Polsce, ale całej międzynarodowej sceny politycznej, każde słowo jest ważne. Musieliśmy szybko i to własnymi siłami ustalić, co się wydarzyło – tłumaczył polityk.

– To była mała wieś na kresach Polski wschodniej. Natychmiast musieliśmy uruchomić najlepszych ekspertów zarówno z wojska jak i z policji, którzy musieli jechać z Warszawy. Działali już w warunkach wieczornych, było ciemno – podkreślił dalej Kamiński.

Pojawiły się obawy, że doszło do ataku ze strony rosyjskiej. Dla każdego z nas pierwszą i oczywistą myślą było, że zostaliśmy zaatakowani przez Rosję. To była rzecz oczywista dla każdego Polaka i nie tylko Polaka. Musieliśmy natychmiast układać równolegle kilka scenariuszy wydarzeń – dodał polityk.

Czytaj też:
Moment Husajnowski
Czytaj też:
Premier: Jak będzie trzeba, polscy śledczy udadzą się na stronę ukraińską

Źródło: RMF FM
 2
Czytaj także