Bona Sforza z wiekiem robiła się coraz bardziej małostkowa i nie potrafiła się pogodzić z tym, że po małżeństwie Zygmunta Augusta z Elżbietą Habsburżanką (6 maja 1543 r.) zaczęto ją nazywać „starą królową”.
Dostawała wówczas ataków szału i wykrzykiwała, że nie jest „starą”, tylko „wielką królową”. Do tego pastwiła się psychicznie nad synową, poniżając ją na każdym kroku. Nawet z wręczeniem prezentu ślubnego czekała przez tydzień. Nie był on zresztą specjalnie wyrafinowany, podobno był to dość małej wartości naszyjnik.
Całość dostępna jest w 19/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

