RADOSŁAW WOJTAS: Być może nawet skromne, ale na pewno zadbane, uporządkowane, ze świeżymi kwiatami – tak moglibyśmy wyobrażać sobie miejsca spoczynku byłych premierów i ministrów II RP czy rządu na uchodźstwie, postaci często nieprzeciętnych i zasłużonych. A jak jest w rzeczywistości?
WOJCIECH LABUDA: Rzeczywistość jest niestety dużo smutniejsza. Przez 30 lat powstało w tym obszarze bardzo wiele zaniedbań i mamy wiele do nadrobienia. A przecież chodzi o zmarłych członków rządu II RP i rządu na uchodźstwie, a więc postaci często wybitne, ludzi, którzy nie obejmowali swoich stanowisk z przypadku. Byli to naukowcy, działacze społeczni, wojskowi, obrońcy ojczyzny w wojnie polsko-bolszewickiej, legioniści, osoby prowadzące pracę u podstaw… Najczęściej naprawdę wybitne postaci, choć oczywiście zdarzały się i bardziej przeciętne życiorysy, jednak należące do zdecydowanej mniejszości.
I państwo polskie o nich zapomniało?
Zostali zapomniani, mimo że budowali II Rzeczpospolitą, mimo że, tworząc rząd na uchodźstwie, trwali przez pół wieku na straży idei niepodległości. Ludzie wychowani w etosie pracy dla Polski, a mimo tego zapomniano o nich i o miejscach ich spoczynku.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.