Jak wyjaśnił w komentarzu dla ukraińskiego portalu New Voice, Rosja jest nadal stabilna gospodarczo, ale za rok doświadczy "prawdziwych problemów”.
– Zobaczymy zakrojony na szeroką skalę kryzys paliwowy, gwałtowny wzrost cen produktów spożywczych oraz innych towarów i usług. Wszystko to wstrząśnie ich gospodarką i sferą społeczną – powiedział Budanow.
Według niego, łańcuchy produkcyjne w Rosji nie zostały jeszcze zniszczone i najprawdopodobniej będą jeszcze normalnie funkcjonować przez ok. rok.
– Ale zmęczenie wojną wśród Rosjan szybko rośnie. Gwałtownie maleje populacja, zwłaszcza męska, choć nie oznacza to, że Putin będzie miał problemy z mięsem armatnim – powiedział oficer ukraińskiego wywiadu.
Jego zdaniem, teraz trzeba słuchać ekonomistów modelujących sytuacje. Budanow ma nadzieję, że rok 2025 będzie punktem zwrotnym w kontekście destrukcyjnych procesów w rosyjskim państwie, społeczeństwie i gospodarce.
– To nie jest prognoza, ale oczekiwanie. Dziś, biorąc pod uwagę istniejące czynniki istnieje duże prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków. Ale nie zapominajcie, że wojna z każdym miesiącem się globalizuje i rodzi nowe procesy. One też nałożą się na sytuację Rosji i znacznie zmienią dotychczasowe wyliczenia. To wyzwanie, któremu już sprostali czołowi analitycy świata – podsumował.
Decydujący moment
Nieco wcześniej szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak stwierdził, że przyszły rok będzie "decydujący” w wojnie z Rosją.
Zdaniem ekspertów, Rosja niedługo doświadczy niedoborów na rynku paliwa. Były minister gospodarki Rosji, doktor nauk ekonomicznych Andrij Nieczajew stwierdził z kolei, że po wprowadzeniu sankcji na gospodarkę Federacji Rosyjskiej doświadcza ona obecnie "kłopotów".
Czytaj też:
Co ukrywa wywiad Ukrainy? Budanow zasłonił się tajemnicą państwowąCzytaj też:
Sankcje? Prawie cała rosyjska ropa sprzedana powyżej pułapu ustalonego przez Zachód