Tuskorewolucja, czyli stajemy wobec czegoś zupełnie nowego
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Tuskorewolucja, czyli stajemy wobec czegoś zupełnie nowego

Dodano: 
Premier Donald Tusk (P) przemawia na sali obrad Sejmu
Premier Donald Tusk (P) przemawia na sali obrad Sejmu Źródło: PAP / Paweł Supernak
Można ryzykować stwierdzenie, że Donald Tusk tym razem ostatecznie chce zbudować w Polsce fasadową demokrację bezalternatywną. Protestujmy, bo stawka jest bardzo wysoka.

Moja kochana redakcja „Do Rzeczy” poprosiła mnie o napisanie analizy dotyczącej nowej rzeczywistości politycznej powstałej po 13 grudnia 2023 r. Poproszono mnie o odpowiedź na pytania: „O co chodzi w tym konflikcie?”, „Jaka jest jego stawka?”. Poproszono mnie wreszcie o próbę odpowiedzi na pytanie: „Kto wygra to starcie?”.

O co chodzi w tym konflikcie?

No to zaczynamy, po kolei. O co chodzi w tym konflikcie? Jest rzeczą zdumiewającą, że decyzja rządu Donalda Tuska o demonstracyjnym złamaniu zasad prawa w ramach akcji przejęcia mediów publicznych spotkała się z tak wymownym milczeniem najważniejszych politologów i komentatorów polskiej sceny politycznej. Najlepszym analitykiem nowego stanu rzeczy stał się Jan Rokita. Nazwał on działania Tuska „praktyką ograniczonego stanu wyjątkowego”. Jak pisze Rokita: „Praktyka ta polega na punktowym zawieszaniu de facto (ale nie de iure) przez władzę na czas jakiś obowiązującej ustawy, a to w celu ułatwienia przejęcia niekontrolowanych dotąd instytucji. Jest to praktyka, która w intencji władzy powinna szybko i skutecznie uderzać w najbardziej newralgiczne interesy prawicy, po czym [i tu już Rokita spekuluje – przyp. P.S.], jak najprędzej to możliwe, winno się dążyć do przywrócenia stanu normalnej praworządności”.

Jak pisze były polityk Platformy Obywatelskiej: „W chwili, gdy piszę ten tekst, czyli w ostatnich dniach roku 2023, nie wiadomo jeszcze, czy jest to jednorazowy koncept rządzącej centrolewicy, motywowany nadwartościowaniem przez rządzących znaczenia kontroli nad telewizją. Czy też jest to koncept rozwojowy, mający prowadzić do szerokiej zmiany układu sił w polskiej polityce?”. Jak wskazuje Rokita, Tusk wykorzystuje to, że klasyczny język „bezprawia versus praworządności” został w ciągu poprzednich lat zawłaszczony przez jego obóz. I to w dużym stopniu pomaga mu przeprowadzać tak skandaliczną w sensie prawnym operację.

Rokita ma sporo racji.

Artykuł został opublikowany w 2/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także