Senator KO wskazał, że wspierany przez PiS kandydat na prezydenta RP Karol Nawrocki w trzecią rocznicę agresji rosyjskiej na Ukrainę pojechał wizytować masarnię. – Tam miał niesamowitą frajdę, kiedy oglądał wiszące szynki, salcesony i pęta kiełbasy. To jest coś, co go interesuje w rocznicę agresji rosyjskiej na Ukrainę – oburzał się Kwiatkowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Stwierdził też, że jest nieco przerażony kampanią PiS. – Mi się wydawało, że duże ugrupowanie polityczne, jakim jest PiS, desygnuje poważnego kandydata na prezydenta. Dzisiaj już wiemy, że mamy kandydata memicznego. Raz mówi, że 200 nocy spędza w apartamencie opłacanym przez podatników, żeby prowadzić aktywną politykę międzynarodową, innym razem szuka śladów II wojny światowej w Australii i Nowej Zelandii, gdzie jeździł na wycieczki – wyliczał senator.
Zdaniem Kwiatkowskiego znajdujemy się w momencie, kiedy historia przyspieszyła, m.in. za wschodnią granicą. – Tymczasem dla Nawrockiego najistotniejsze jest poznanie tajników sztuki masarskiej oraz wyrobu szynek i kiełbasy – powiedział Kwiatkowski.
Kwiatkowski grzmi na Nawrockiego
To jednak nie koniec krytyki. Zdaniem senatora KO Karol Nawrocki staje się memem. – To już nie jest poważny kandydat, tylko człowiek, z którego co chwila się śmiejemy. Nie można wykluczyć scenariusza, że Karol Nawrocki w drugiej turze się nie znajdzie. Nie można wykluczyć jeszcze jednego scenariusza. Ja absolutnie nie byłbym zaskoczony, gdyby się okazało, że jednak Prawo i Sprawiedliwość podmieni Karola Nawrockiego na innego kandydata, bo chyba prezes nie zdawał sobie sprawy, na jakiego konia postawił – ocenia polityk.
Senator dodał, że z punktu widzenia prezesa PiS to nie jest tylko wybór fatalnego, śmiesznego, komicznego kandydata. – To są konsekwencje tego wyboru. Przecież prezes Kaczyński nie wybrał Karola Nawrockiego dlatego, że to tytan intelektu, osoba z wieloletnim doświadczeniem na najwyższych stanowiskach państwowych i osoba, które może dla nas stanowić wzór i autorytet moralny – powiedział. – Karol Nawrocki nie jest członkiem PiS i nie stanowi zagrożenia dla Jarosława Kaczyńskiego. Dla prezesa najistotniejszym przesłaniem wyboru kandydata na prezydenta nie jest to, czy on wygra tylko to, czy mu to nie skomplikuje sytuacji wewnątrz partii. My będziemy kandydata obserwować, łapać się za głowę, ale prezes go nie wymieni – podsumował.
Czytaj też:
Kwiecień: Ataki na Nawrockiego to część gry, ale on ma szansę na zwycięstwo
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
