Polska w jądrze ciemności
  • Witold RepetowiczAutor:Witold Repetowicz

Polska w jądrze ciemności

Dodano: 
Kobalt
Kobalt Źródło: Unsplash / Paul-Alain Hunt
Związki Polski i Konga sięgają XIX w., ale obecnie nie ma w tym kraju naszej ambasady, a wiedza o nim jest znikoma.

Rok temu rozbłysnął on w polskich serwisach informacyjnych za sprawą zatrzymanego tam polskiego podróżnika. Gdy incydent ten doczekał się szczęśliwego zakończenia, Demokratyczna Republika Konga znów pogrążyła się w ciemnościach, których jest poniekąd jądrem

W zasadzie to są dwa Konga, małe i duże. To pierwsze jest byłą kolonią francuską, to drugie – belgijską, choć początkowo było prywatną własnością belgijskiego króla zbrodniarza Leopolda II. Oba wzięły swoją nazwę od rzeki Kongo, drugiej pod względem długości w Afryce. O ile ujście Konga, wpływającego do Atlantyku, jest niewątpliwie w Afryce Zachodniej, o tyle jeszcze w połowie XIX w. tacy odkrywcy jak David Livingstone sądzili, że niektóre rzeki, które okazały się ostatecznie dopływami Konga, zasilają Nil. Prawdę odkrył dopiero brytyjsko-amerykański badacz i wojskowy Henry Stanley, którego trwająca 999 dni ekspedycja rozpoczęła się w Zanzibarze, czyli nad Oceanem Indyjskim, a skończyła u ujścia tej rzeki nad Atlantykiem. Był rok 1877, a Stanley przeżył swoją wyprawę głównie dlatego, że przezornie zaopatrzył się w gigantyczny arsenał broni i trup na jego drodze ścielił się gęsto.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także