Wspólny list przeciwko zatrudnieniu 2,5 tys. nowych urzędników podpisały rządy Austrii, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Niemiec, Łotwy, Holandii i Szwecji.
Sygnatariusze pisma podkreślili, że wzrost kosztów administracyjnych stoi – ich zdaniem – w sprzeczności z deklarowanymi przez Unię celami dotyczącymi dyscypliny budżetowej oraz ograniczania wydatków.
Jak argumentują autorzy listu, w sytuacji gdy od państw członkowskich oczekuje się konsolidacji finansów publicznych i redukcji deficytów, instytucje unijne powinny dawać przykład racjonalizacji kosztów.
Ich zdaniem, planowane zwiększenie liczby etatów przełoży się na trwały wzrost wydatków administracyjnych w kolejnych latach.
1,5 mld euro dodatkowo na pensje w Brukseli? Dziewięć państw UE mówi "nie"
Komisja Europejska broni propozycji, wskazując na rosnący zakres obowiązków i nowe zadania wynikające m.in. z polityki bezpieczeństwa, transformacji energetycznej oraz wsparcia dla Ukrainy.
Według KE, wzmocnienie kadr ma zapewnić sprawniejszą realizację unijnych programów i nadzór nad wydatkowaniem środków.
Spór wpisuje się w szerszą debatę nad kształtem kolejnych wieloletnich ram finansowych UE na lata 2028-2034. Negocjacje dotyczą zarówno priorytetów budżetowych, jak i poziomu wydatków administracyjnych instytucji unijnych. Najnowsza propozycja KE zakłada dodatkowe 1,4 mld euro na wynagrodzenia dla urzędników.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, projekt budżetu przedstawia Komisja Europejska, a jego ostateczny kształt wymaga zgody państw członkowskich oraz Parlamentu Europejskiego.
Czytaj też:
UE dokręca śrubę kierowcom. Twoje auto może nie przejść przeglądu
