Wczoraj prezydent Nawrocki zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. W swoim wystąpieniu wskazał, że nie może podpisać przepisów, które "pod hasłem «przywracania praworządności»", w rzeczywistości wprowadzają "nowy etap chaosu i otwiera drogę do politycznego wpływu na sędziów".
Prezydent przedstawił własny projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Wyjaśnił, że projekt oparty jest na trzech zasadach: bezstronności sądów, niepodważalności orzeczeń i potwierdzeniu statusu prawidłowo nominowanych sędziów. Jak podkreślił, celem jest "stabilność i realne skrócenie czasu postępowań".
– Jeżeli propozycje dialogu zostaną odrzucone, ostatecznie zwrócę się do narodu z wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia normalności w funkcjonowaniu sądów. Niech zdecydują obywatele, to ich głos zawsze jest najważniejszy – zakończył.
Szłapka grozi polexitem
Prezydenta ponownie skrytykował rzecznik rządu. - Mamy wydłużające się kolejki w postępowaniach. To "zasługa”"Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego i wszystkich ludzi, którzy byli za ten chaos odpowiedzialni i od normalności w tej sprawie dzieli nas tylko podpis prezydenta. I to prezydent wziął na siebie odpowiedzialność za przedłużanie się tego chaosu – stwierdził Szłapka na konferencji prasowej w KPRM.
Rzecznik rządu nie dopuszcza możliwości procedowania prezydenckiego projektu, który określił mianem "gniotu". - Po pobieżnym takim przejrzeniu tego projektu i po rozmowie z ministrem Żurkiem – to jest gniot po prostu, to trudno nawet nazwać bublem prawnym. Po przyjęciu tak niekonstytucyjnego projektu, musielibyśmy de facto wystąpić z UE. Do tak absurdalnych przepisów nie posunął się nawet Zbigniew Ziobro – ocenia Szłapka.
Spór o KRS i "neosędziów"
Krajowa Rada Sądownictwa ukonstytuowana w kwietniu 2018 r. jest prezentowana przez koalicję Donalda Tuska oraz część przedstawicieli środowisk prawniczych w Polsce i w Brukseli jako gremium nielegalne. Krytycy określają ją mianem "neoKRS", a jej nominatów "neosędziami".
"NeoKRS" to termin publicystyczny, nie prawny, stosowany przez polityków obozu władzy i część mediów, który stał się swoistym symbolem niezgody na zmiany PiS w sądownictwie, a także znakiem identyfikującym stosunek do pisowskich reform przeprowadzanych w wymiarze sprawiedliwości.
W rozumieniu przeciwników tych zmian "neoKRS", podobnie jak "neosędziowie", uznawana jest za instytucję powołaną ze złamaniem Konstytucji, a więc nielegalnie.
W skład 25-osobowej Rady wchodzą zarówno sędziowie, jak i politycy. Trwający od kilku lat spór dotyczy wprowadzonego przez PiS trybu wyboru sędziowskiej części Rady przez posłów. Do 2017 r. 15 członków KRS wybierało samo środowisko sędziowskie.
Czytaj też:
"Gangsterski chwyt". Rząd reaguje na decyzję NawrockiegoCzytaj też:
Ślubowanie sędziów TK, pozycja prezydenta i pieniądze z SAFE. Muszyński: Zdziwieni?
