• Radosław WojtasAutor:Radosław Wojtas

Rodzina na medal

Dodano: 
Kacper Tomasiak z brązowym medalem olimpijskim
Kacper Tomasiak z brązowym medalem olimpijskim Źródło: PAP / Grzegorz Momot
Kibice skoków narciarskich, którzy przez ostatnie lata zastanawiali się, co „po Małyszu” i „po Stochu”, liczą na to, że właśnie otrzymali odpowiedź. To Kacper Tomasiak, 19-letni wychowanek LKS Klimczok Bystra, ministrant i lektor w rodzinnej parafii, który kilka miesięcy po zdaniu matury zawiesił na szyi trzy olimpijskie krążki: dwa srebra i brąz. Ale to nie ostatnie sukcesy są w tej opowieści najważniejsze

Ten sezon miał być dla 19-letniego Kacpra Tomasiaka zbieraniem doświadczenia w starciu z najlepszymi. Docieraniem się młodego, obiecującego skoczka. Kiedy w listopadzie ubiegłego roku udzielał wywiadu TVP Sport, mówił, że „wciąż ma rezerwy w locie”. – Mam trochę do poprawy, natomiast jest dużo lepiej niż rok temu – mówił. I dodawał: – One [rezerwy] wciąż są. Na pewno nie tak duże jak w poprzednich latach, ale z pewnością są. Jeśli uda się je wykorzystać, to będzie naprawdę fajnie.

Nie pomylił się. Całkiem „fajnie” było już w Pucharze Świata – Kacper Tomasiak zajmuje 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Jest najwyżej notowanym skoczkiem z Polski, wyprzedza Kamila Stocha (25. miejsce), Piotra Żyłę (29. miejsce), Macieja Kota (36. miejsce), Dawida Kubackiego i Pawła Wąska (zajmujących ex aequo 39. miejsce), Aleksandra Zniszczoła (66. miejsce) oraz Klemensa Joniaka (67. miejsce). Ale naprawdę „fajnie” zrobiło się na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli, że polscy skoczkowie mogą stanąć na podium, a już scenariusza, że 19-latek przywiezie z Italii trzy krążki, nie rozpatrywał chyba nikt.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także