Sprawa sięga 21 lutego 2024 roku, kiedy to funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działając w asyście prokuratora IPN, przeprowadzili przeszukanie w domu Tomasza Stali oraz siedzibie prowadzonego przez niego wydawnictwa 3DOM w Częstochowie. Akcja rozpoczęła się we wczesnych godzinach porannych i miała charakter typowego przeszukania prowadzonego przez służby specjalne. Podczas najścia zabezpieczono znajdujące się w ofercie wydawnictwa publikacje autorstwa nieżyjącego od wielu lat dr Dariusza Ratajczaka. Prokurator IPN wezwał też na pomoc prok. Ewę Chalińską z lokalnej prokuratury i polecił jej ściganie kilku innych książek, które zauważył na regałach magazynu 3DOM. Wśród nich była m.in. praca Radosława Patlewicza pt. „Pogrom w Krakowie. Śledztwo historyczne”, która nie spodobała się prokuratorom z uwagi na zamieszczenie na jej okładce Gwiazdy Dawida.
Część zarekwirowanych książek wprawdzie wchodziła w skład oferty 3DOM, lecz została wydana przez wydawnictwo Magna Polonia. Chodzi o prace „Księga win Judy” autorstwa Niemca Wilhelma Meistra (pierwsze wydanie: 1919) oraz „Żydzi i Kahały” autorstwa Żyda Jakowa Brafmana (pierwsze wydanie: 1870).
Prokuratura twierdzi, że publikacje historyczne mogą podlegać ocenie na gruncie prawa karnego, jeżeli rozpowszechniają treści nawołujące do nienawiści lub propagujące ustroje totalitarne. Ostatecznie wszczęła śledztwo przeciwko Przemysławowi Holocherowi – właścicielowi Magna Polonia, za rzekome propagowanie w tych pracach ustroju nazistowskiego (art. 256 KK) choć obie powstały zanim taki ustrój został wymyślony. Co więcej, wymienione tytuły są powszechnie dostępne w cyfrowych katalogach publicznie dostępnych zbiorów literatury, takich jak np. serwis polona.pl.
W centrum sporu znalazła się obszerna ekspertyza lingwistyczno-kryminalistyczna sporządzona na potrzeby prokurator Chalińskiej, przez biegłego sądowego, prof. Pawła Nowaka. Dokument, który miał stanowić profesjonalną analizę omawianych książek, za którą Nowak uzyskał niebagatelne 45 tys. zł honorarium, wywołał falę krytyki. Mec. Jarosław Litwin, obrońca Przemysława Holochera dołączył do akt sprawy polemikę podejrzanego oraz kontr opinię profesora historii. W obu tekstach pojawiły się liczne, kompromitujące Nowaka zarzuty metodologiczne, merytoryczne, a nawet oskarżenia o plagiat.
Już pierwsze strony opinii pokazują podejście biegłego, które budzi poważne wątpliwości, co do jego bezstronności i fachowości. P. Nowak przyjmuje bowiem założenie, że o znaczeniu komunikatu decyduje nie intencja jego autora czy faktyczna treść, ale przede wszystkim jego odbiór społeczny. Jak stwierdził w jednym z fragmentów, „najważniejsze jest to, jak intencję odczytał odbiorca, a nie jaka była intencja nadawcy”. W praktyce oznacza to możliwość przypisywania tekstowi znaczeń wykraczających poza to, co rzeczywiście zostało w nim napisane.
Krytyk ekspertyzy, prof. Jerzy Robert Nowak zwrócił uwagę, że tak skonstruowana analiza przypomina raczej ideologiczną projekcję autora, niż rzeczywistą interpretację języka używanego w przestrzeni publicznej. W jego ocenie mamy tu do czynienia z przykładem skrajnie rozszerzającej interpretacji, w której znaczenie słów jest rekonstruowane według z góry przyjętej tezy, zupełnie jak w dobie sądownictwa stalinowskiego.
Jeszcze większe kontrowersje wzbudziła struktura oryginalnej opinii biegłego. Dokument zawiera bowiem obszerne fragmenty dotyczące historii ideologii politycznych, symboliki i dziejów ruchów narodowych w Europie. Pojawiają się w nim m.in. obszerne wywody o Teodorze Jeske-Choińskim, kahałach, symbolice używanej przez prawicowe wydawnictwa czy historii ruchów nacjonalistycznych. Dzięki temu przypomina to raczej esej ideologiczny niż ekspertyzę przygotowaną na potrzeby postępowania karnego.
W polemicznych odpowiedziach, które nadesłano do prokuratury w odpowiedzi na ekspertyzę biegłego, wskazano liczne przykłady fragmentów opinii, które zostały dosłownie przeklejone metodą „CTRL+C CTRL+V” z ogólnodostępnych źródeł internetowych, przede wszystkim z Wikipedii. Dotyczy to zarówno opisów postaci historycznych, jak i definicji pojęć wykorzystywanych w analizie. Podważa to nie tylko warsztat autora opinii, lecz także wartość dowodową tekstu, gdyż hasła z Wikipedii nie mogą być brane pod uwagę jako pewniki.
Prof. historii Jerzy Robert Nowak, który w swojej kontr-opinii ostro skrytykował sposób interpretacji książek przez autora ekspertyzy, napisał: „Zdumiewa mnie powołanie na biegłego do oceny książki o historii Niemiec językoznawcy prof. Pawła Nowaka. (…) wykazuje on całkowity brak kompetencji do wyrażania opinii o omawianym przezeń temacie”.
J.R. Nowak zarzucił P. Nowakowi skrajnie ideologiczne podejście do analizowanych publikacji. Według niego biegły jest „typem fanatyka, napędzanego obsesją tropienia u różnych autorów tendencji rasistowskich, antysemickich i faszystowskich”. W jego ocenie prowadzi to do interpretacji oderwanych od rzeczywistego kontekstu historycznego analizowanych tekstów.
W kontr-opinii szczególną uwagę poświęcono książce „Księga win Judy”. Zdaniem prof. J.R. Nowaka teza, że publikacja ta może wywoływać wzrost nienawiści wobec Żydów w Polsce, jest całkowicie nieuzasadniona. Jak zauważył, książka ta ma charakter faktograficzny, nie ideologiczny; dotyczy sporów wewnętrznych w Niemczech w czasie i tuż po I Wojnie Światowej oraz działalności części środowisk żydowskich w tym państwie.
„Całkowicie naciąganym kłamstwem było stwierdzenie, że książka ta mogła wywoływać wzrost nienawiści wobec Żydów w Polsce” – stwierdza Nowak, dodając, że wielu polskich czytelników mogłoby interpretować opisywane w niej wydarzenia wręcz odwrotnie, jako pośrednio propolskie, żydowskie działania osłabiające państwo pruskie – jednego z historycznych zaborców naszego kraju.
Profesor zwrócił również uwagę na anachronizm niektórych tez pojawiających się w opinii biegłego. „Jednym z najgłupszych stwierdzeń biegłego było twierdzenie, że książka Meistera służy propagowaniu nazistowskiego lub faszystowskiego ustroju państwa” – pisze J. R. Nowak, wskazując, że publikacja ukazała się w 1919 roku, podczas gdy faszyzm pojawił się dopiero kilka lat później.
Autor kontr-opinii przytoczył także fragmenty samej książki, które – jego zdaniem – przeczą tezie o nawoływaniu do przemocy wobec Żydów. Zacytował słowa autora „Księgi Win Judy”, który pisał: „Nie chcemy żadnych pogromów żydowskich, nie chcemy Żydów zabijać ani duchowo, ani moralnie, ani cieleśnie”.
Podobną polemikę J.R. Nowak poprowadził w odniesieniu do książki Jakowa Brafmana pt. „Żydzi i kahały”. Według niego interpretowanie tej pracy przez P. Nowaka jako propagandy antysemickiej jest zbyt daleko idącym uproszczeniem, ponieważ autor książki nie tylko sam był Żydem, ale przede wszystkim ujawnił w niej autentyczne, wewnętrzne dokumenty kahalne, stanowiące dowód na rzeczywistą praktykę działania gmin żydowskich w XIX wieku.
Szczególnie kontrowersyjny fragment ekspertyzy Pawła Nowaka stanowi fragment, w którym krytykuje on patronów medialnych omawianych książek, w tym grafikę reklamową portalu Średniowieczny.pl. Według biegłego, czcionka, którą zapisano nazwę tego portalu (typowa, kojarzona ze średniowieczem czcionka Gutenberga), może być interpretowana jako hitlerowska szwabacha, co ma w zawoalowany sposób propagować nazistowski ustrój państwa.
W innych opiniach sporządzanych przez prof. P. Nowaka pojawiają się podobne, lewicowe teorie. W jednej z nich słynne, antytotalitarne hasła polskiej partyzantki antyniemieckiej i antysowieckiej „Śmierć wrogom ojczyzny” oraz „Czołem Wielkiej Polsce”, zostały zakwalifikowane jako rzekomo propagujące totalitarny, faszystowski ustrój państwa. Co ważne, prokurator Grzegorz Golińczak z Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia – Fabrycznej, w jednej ze spraw z udziałem ww. biegłego stwierdził, że jego opinia jest nierzetelna i na tej podstawie umorzył postępowanie.
Sprawa Przemysława Holochera pokazuje do jakiego absurdu mogą posunąć się zideologizowani biegli w postępowaniach dotyczących granic wolności słowa. Niestety często ich wysoko wynagradzane ekspertyzy przesądzają o tym, czy dana publikacja zostanie uznana za analizę historyczną, czy za propagowanie ideologii zakazanych przez prawo. W tym konkretnym przypadku pojawia się pytanie: czy opinia, która sama w sobie budzi tak poważne zastrzeżenia metodologiczne i merytoryczne, może być traktowana jako wiarygodny fundament dla działań prokuratury i sądu? Jeżeli bowiem opinia przedstawiana jako ekspertyza zaczyna przypominać manifest ideologiczny, a analiza językowa przechodzi w swobodną interpretację polityczną, problem przestaje dotyczyć jednej książki czy jednego wydawnictwa. Zaczyna dotyczyć standardów państwa prawa i granic ingerencji aparatu ścigania w wolny rynek, debatę historyczną a nawet to, o których faktach można pisać, a o których nie.
Sprawa podejrzenia P. Nowaka o doprowadzenie przez niego skarbu państwa do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, stanowi oddzielny wątek, który zostanie zgłoszony do prokuratury.
(Tekst opiera się na aktach sprawy oraz kontr-opinii prof. Jerzego Roberta Nowaka)
