6. panel PHALS zatytułowano: "Edukacja, kultura, kapitał społeczny. Edukacja przyszłości: Kultura jako broń miękkiej siły: kto wygrywa globalny pojedynek narracji? Jak kształcić liderów nowej generacji. Polsko‑węgierskie doświadczenia oporu wobec dyktatury komunistycznej jako inspiracja do budowania kapitału społecznego w dobie kryzysu wartości". Dyskusję moderował redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.
"Deprawacja, depolonizacja i debilizacja"
Jako pierwsza głos zabrała Barbara Nowak, nauczycielka historii, radna Sejmiku Województwa Małopolskiego, w latach 2010-2016 radna Miasta Krakowa, w latach 2016-2023 Małopolski Kurator Oświaty. – Pytanie brzmi, czy jesteśmy w stanie obronić się kulturowo. Presja ze strony UE jest ogromna. Pomysł na zmiany kontynentu europejskiego w supermocarstwo bardzo mocno generuje działania w poszczególnych krajach. To, przed czym się bronimy, bo Zachód już nie bardzo, ale Polska i Węgry tak, to taka nadzieja, że może uda się to zmienić. Najtrudniejsze jest staranie się o to, aby nie wmówiono nam, wolnym narodom, że jesteśmy kimś gorszym. Że jeżeli nie podporządkujemy się neokomunistycznej ideologii, to jesteśmy do zmiecenia. Jesteśmy zagrożeniem „dla jedności”, „lepszego życia”. Do tego dochodzą wyraźnie zdefiniowane informacje, co należy w nas zmienić. Wykorzenić naszą wiarę, która jest cywilizacją chrześcijańską. W tej cywilizacji człowiek jest darem bożym. Jeżeli ludzi wykorzeni się z tego sposobu myślenia, a wszystko ku temu zmierza, będzie łatwiej sobie z nami poradzić – wskazała Nowak.
Panelistka nie miała wątpliwości, że dziś polska szkoła to miejsce "niszczenia młodych ludzi, zgodnie z pomysłami komunistycznymi". – To znaczy, że należy zmieniać od najmłodszego. To arena wojny najbardziej agresywnej. Widzimy w Polsce, że młodym ludziom odcina się dostęp nie tylko na nauki religii, ale też wiedzy jako takiej. Najważniejsze jest koncentrowanie się na tym, co najniższe w człowieku – ma ci być wygodnie, masz się dobrze czuć. Jeżeli mówi się człowiekowi, że nie ma czuć dyskomfortu, to mówi mu się faktycznie, że czegoś nie może zrobić. Odbiera mu się godność ludzką. To absolutne zaprzeczenie tego, co przez cały czas cywilizacji chrześcijańskiej nam wpajano – że musimy dążyć do rozwoju i jesteśmy w stanie to zrobić – alarmowała.
Była kurator podkreśla, że takie działania MEN spotykają się z oporem. – Koalicja na rzecz Obrony Polskiej Szkoły to moim zdaniem drugi tak duży ruch po "Solidarności". Kiedy zaczęły się protesty ws. tzw. edukacji zdrowotnej, gdzie komponentem jest permisywna edukacja seksualna, ludzie skrzyknęli się – we wszystkich protestach wzięło udział ok. 3 mln ludzi. Rząd chce zniszczyć naszą polskość, ale mamy dużą grupę ludzi, nie pozwolimy na to – zapewniła.
– Nie wierzę, że plan niszczenia polskiej szkoły powstał w Polsce. Deprawacja, depolonizacja i debilizacja. Polacy w zamierzeniach zakompleksionej, lewackiej grupy, do niczego się nie nadają. A druga strona, coraz bardziej liczna mówi, że nie pozwolimy na odzieranie ans z godności – stwierdziła Barbara Nowak.
Jedność polsko-węgierska
Drugi z panelistów, Mihály Rosonczy-Kovács, członek zarządu Fundacji Wacława Felczaka, dyrektor międzynarodowy think tanku Nézőpont Intézet w Budapeszcie, ekspert ds. polityki polskiej i włoskiej, podkreślił, że Polska i Węgry maja wiele wspólnego, ale próbuje się rozbić tę jedność. – Polityka Węgier podlegała wielkiej dezinformacji, także w Polsce. Chciałbym podziękować redaktorowi Pawłowi Lisickiemu i redakcji „Do Rzeczy” za działania, aby rzetelnie przedstawiać Polakom postawę Węgier. Cieszę się, że widzę obok siebie flagi Polski, USA i Węgier – rozpoczął.
– Legenda środkowoeuropejskiej przyjaźni jest pod zewnętrzną presją. Odbiera się nam wolność. Robi się to poprzez deptanie traktatów UE. Problemem jest, że „czarne owce” UE, Węgry i Polska, bronią traktatów UE. Pamiętajmy, że prawo rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci jest zapisana w traktatach, a odbiera się ją na naszych oczach. Jak przeciwdziałać? Poprzez emocje i programy, gdzie młodzież spędza czas razem, a także język ojczysty – zaznaczył.
– Suwerenność opiera się także na duchowości, gdzie decydenci wiedzą, czego bronią. Jak nie wiemy, kim są nasi bohaterowie, to nie wiadomo, czego bronimy – powiedział.
Konieczny powrót racjonalności
Historyk, dyrektor Węgierskiego Instytutu Badań nad Komunizmem dr Rajmund Fekete, również mówił o łączących Polaków i Węgrów tematach. – W Europie Środkowej mamy specyficzną sytuację, bo nasze narody doświadczył terrorów, i Holokaustu i terroru komunistycznego, tego, co wywoływały dyktatury. Byliśmy krajami okupowanymi de facto. Pomimo to dalej tutaj stoimy i działamy. To wszystko dzięki tożsamości narodowej. Musimy pokazać młodym, jaki to był świat i wyzwania, oczywiści poprzez nowoczesny przekaz. Oddziałujemy na emocje. To wielka odpowiedzialność naszego regiony, aby cały czas przekazywać młodym ludziom, czym jest wolność – powiedział, pytany o sposoby forsowania środkowoeuropejskiej narracji.
Wspomniał o globalnych trendach, takich jak wpuszczanie migrantów. – Zaimportowaliśmy sobie problem w Europie Zachodniej. W Polce dopóki PiS był u władzy, UE starała się blokować rządy wybrane przez suwerenny narody. Premier Węgier pokazał precedens działania, blokując europejskie mechanizmy, dążące do realizacji koncepcji „stanów zjednoczonych Europy”. Dlatego Viktor Orban mówi o tym, że musi wrócić racjonalność, w Polsce określa się to jako „chłopski rozum” – stwierdził.
Docierać do młodych nowoczesnymi metodami
Dr Réka Földváryné Kiss, przewodnicząca Komitetu Pamięci Narodowej w Budapeszcie, historyk, doktor nauk humanistycznych, opowiedziała o doświadczeniach działania swojej instytucji. – Wszyscy czujemy, że tożsamość kulturowa, tworzenie narracji, są najbardziej problematycznymi obszarami, bo mówimy o uczuciach, przekonaniach, które wynikają z naszych postaw. A te trudno zmienić. Bardzo ważne jest rozmawianie o tym. Nasza Instytucja zajmuje się głównie pielęgnowaniem pamięci ofiar systemu komunistycznego. Zadanie nałożyło nam węgierskie Zgromadzenie Narodowe. Nie przez przypadek w okresie dyktatur totalitarnych w wieku XX, antropologia kulturowa człowieka komunizmu sprawia, że musimy bardzo zastanowić się nad bytem. Potrzebujemy też terapii. Naszą wspólną odpowiedzialnością jest, abyśmy znaleźli w XXI wieku takie metody, które mogą być radykalne. Musimy być odważni, ale w pewnych przyjętych przez nas narracjach musimy odpuścić, bo zwracamy się do pokolenia które ma zupełnie inne doświadczenia – mówiła.
– Nasze dzieci formują swoje wartości w świecie, gdzie rządzi AI, media społecznościowe. Dlatego to, co my robimy w Komitecie, to to, że próbujemy za pomocą nowych technologii przekazywać tradycyjne treści. Używamy narzędzi XXI wieku. Pokolenie naszych dzieci przesycone jest kulturą cyfrową, coraz bardziej szuka form, które są poza tym. By może najbardziej udany projekt ostatnio to sztuka teatralna dot. bohaterów węgierskich. Pokazywaliśmy ich w trudnych sytuacja, gdy podejmowali trudne wybory życiowe – wskazała.
Réka Földváryné Kiss powiedziała, że jej instytucja stosując nowe metody, stara się przekazywać tradycyjne wartości, także poprzez osobiste relacje. – Powinniśmy wykorzystywać bardziej skutecznie swoje kontakty. Wtedy będziemy dobrze wykonywać swoje zadanie, jeżeli uda się nam osiągnąć wysoką jakość. Kiedy tworzono nasza instytucję, był duży opór, szczególnie ze strony naukowców, bo widzieli w nas konkurencję, . Wystartowaliśmy z łatką, że jesteśmy instytucją propagandową. W ciągu 10 lat osiągnęliśmy to, że naszych prac, naszych projektów nie da się podważyć, zignorować, bo idzie za tym bardzo wysoka jakość – zaznaczyła.
Szymanowski: Skończymy z kompleksami
Ostatni z panelistów Maciej Szymanowski – dziennikarz, hungarysta i dyplomata, Dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka (2018–2024) – mówił o wyzwaniach.
– Naszym problemem w Europie Środkowej jest brak dostępu do wolnej, niezmanipulowanej informacji. Czy wiedzą państwo, kto dziś kupuje najwięcej paliw kopalnych od Rosji? Francja. Nie jesteśmy w stanie się tego dowiedzieć w Polsce, chyba też nie do końca na Węgrzech. Informuje o tym fiński think-tank. Nie żyjemy w świecie, gdzie konkurujemy na edukację, w kategoriach kultury, ale poletkach, które są dla nas trudne. Nie potrafimy tego zdefiniować, wyciągnąć wniosków – zauważył. Według Szymanowskiego "wciąż żyjemy w świecie zakompleksienia, że jesteśmy czymś gorszym. A jesteśmy tą częścią świata, która rozwija się szybciej niż Europa Zachodnia, a tkwimy w tym, że mamy się bronić, że coś nam nie wychodzi".
Podkreślił potrzebę tworzenia szerokiej strategii ofensywnej. – Bez tego nie poradzimy sobie i nie będziemy konkurencyjni w skali świata – podkreślił.
