Pamiętny dzień 11 września 2001 r. W dwie wieże nowojorskiego World Trade Center wbijają się samoloty porwane przez terrorystów z organizacji Al-Kaida, kierowanej przez korzystającego z gościny afgańskich talibów Osamę bin Ladena. Kilkusetmetrowe drapacze chmur walą się w gruzy, spowijając Nowy Jork w olbrzymiej chmurze pyłu. Giną tysiące ludzi, a zdruzgotana Ameryka wsłuchuje się w zagrzewające do globalnej „wojny z terroryzmem” wystąpienie George’a Busha przed połączonymi izbami Kongresu. Prezydent Stanów Zjednoczonych wysuwa wobec talibów żądania, które „nie podlegają żadnym negocjacjom ani dyskusjom”, a wskutek ich odrzucenia mają miejsce amerykańska interwencja zbrojna w Afganistanie i kres rządów Talibanu w tym kraju. Za czasów kolejnej administracji, już za kadencji Baracka Obamy, dochodzi natomiast do zlikwidowania samego bin Ladena.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
