Umowa handlowa między Unią Europejską i krajami południowoamerykańskiego bloku Mercosur weszła dziś w życie. W praktyce oznacza to natychmiastowe zniesienie ceł i barier handlowych. Możliwe jest sprowadzanie do państw członkowskich Unii Europejskiej produktów takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol po bardziej korzystnych dla położonych w Ameryce Południowej wielkich koncernów stawkach celnych. Część z tych produktów zawiera chemią dawno zabronioną na terytorium Unii Europejskiej.
Przeciwko umowie z Mercosur stanowczo działały Konfederacja, Korona Grzegorza Brauna, przeciwko był także PiS. Partie opozycyjne wielokrotnie wyrażały ocenę, że w istocie premier Tusk i jego rząd jedynie pozorują sprzeciw wobec Mercosur, a w rzeczywistości chcą tej umowy, bo jest ona korzystna dla Niemiec.
Konfederacja: Bruksela narzędziem Berlina
Łukasz Rzepecki z Konfederacji napisał w piątek na platformie X, że "Umowa UE-Mercosur to kolejny dowód na to, że Bruksela stała się po prostu narzędziem do realizowania interesów Berlina. Wszyscy słyszeliśmy, że chodzi o sprzedaż niemieckich maszyn i aut do Ameryki Południowej, ale prawda jest jeszcze bardziej bezczelna".
"Prawdziwymi beneficjentami otwarcia naszego rynku na tanią żywność będą niemieccy farmerzy, którzy od pokoleń osiedlają się w Brazylii czy Paragwaju. Tylko w 2021 roku wyjechało tam kolejne trzy tysiące osób, żeby produkować żywność bez tych wszystkich absurdalnych norm Zielonego Ładu, którymi Bruksela na co dzień dusi polskiego rolnika" – zwrócił uwagę.
"Kpina z pojęcia uczciwej konkurencji"
"To jest czysta kpina z pojęcia uczciwej konkurencji. Naszym gospodarzom nakłada się eko-kagańce, ogranicza nawozy i każe liczyć ślad węglowy, a w tym samym czasie otwiera się bramy dla produktów z Ameryki Południowej, gdzie niemieckie kolonie rolnicze produkują tanio, masowo i bez żadnych ograniczeń" – podkreślił Rzepecki.
"Efekt będzie jeden: polskie rolnictwo zostanie wykoszone, a nasze bezpieczeństwo żywnościowe trafi w ręce ludzi, którzy z Polską nie mają nic wspólnego. Nie możemy pozwolić, żeby polska wieś bankrutowała tylko dlatego, że niemiecki przemysł i niemieccy farmerzy w Paragwaju postanowili ubić wspólny interes naszym kosztem. Czas przestać grać w grę, w której reguły pisze się w Berlinie, a rachunki wystawia w Warszawie" – podsumował.
"Co o tym sądzicie – czy to jeszcze jest Unia Europejska do której wstępowaliśmy równo 22 lata temu czy już po prostu niemiecki folwark, w którym my mamy tylko potakiwać i płacić?" – zapytał retorycznie.
Czytaj też:
Groźna umowa wchodzi w życie. Ursula von der Leyen triumfuje
