Mocny cios dla ludzi Tuska. Sąd uznał odwołanie byłego szefa Instytutu Felczaka za bezprawne
  • Alina PiekarzAutor:Alina Piekarz

Mocny cios dla ludzi Tuska. Sąd uznał odwołanie byłego szefa Instytutu Felczaka za bezprawne

Dodano: 
Prof. Maciej Szymanowski
Prof. Maciej Szymanowski Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przegrała proces dotyczący zmian kadrowych, które zostały dokonane w jednym z instytutów po przejęciu władzy przez obecną koalicję.

22 maja przed Sądem Rejonowym m.st. Warszawy zapadł wyrok w sprawie byłego dyrektora Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka prof. Macieja Szymanowskiego, który został odwołany ze stanowiska z dnia na dzień w czerwcu 2024 roku i to pomimo trwającej kadencji.

Prof. Szymanowski: Nigdy nie spotkałem się z taką procedurą odwołania i przekazania obowiązków

Prof. Maciej Szymanowski kierował Instytutem Felczaka od lipca 2018 roku, czyli od czasu, kiedy instytut został ustawowo powołany do życia. W lipcu 2023 roku został ponownie powołany na stanowisko dyrektora, na kolejną, pięcioletnią kadencję, która powinna trwać do sierpnia 2028 roku. Tymczasem 12 czerwca 2024 roku, kilka miesięcy po przejęciu w Polsce władzy przez rząd Donalda Tuska, prof. Szymanowski otrzymał decyzję o odwołaniu, która weszła w życie już następnego dnia.

Profesor Szymanowski opisywał przed sądem okoliczności swojego odwołania jako całkowicie bezprecedensowe. – Jeszcze nigdy nie spotkałem się z taką procedurą odwołania i przekazania obowiązków – mówił w trakcie procesu. Jak relacjonował, o decyzji dowiedział się nagle, podczas przygotowań do wyjazdu służbowego. – Najpierw telefon, że mam się stawić w KPRM, a chwilę później e-mail z odwołaniem – zeznawał. Podkreślał również, że nie przeprowadzono żadnej standardowej procedury przekazania instytucji osobie, która została powołana przez KPRM jako p.o. dyrektora. – Żadnego przekazania obowiązków, żadnego protokołu zdawczo-odbiorczego – wskazywał przed sądem.

Zarzuty poznał dopiero podczas procesu

Postępowanie ujawniło ogromną skalę nieprawidłowości, towarzyszących odwołaniu byłego dyrektora Instytutu Współpracy Polsko-węgierskiej. – Otrzymane wypowiedzenie nie zawierało przyczyn, żadnego uzasadnienie – mówił w trakcie procesu prof. Szymanowski. – Dopiero z pisma w odpowiedzi na pozew dowiedziałem się, że są jakieś zarzuty wobec mnie. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałem – zeznał profesor.

W toku procesu pełnomocnik reprezentująca stronę rządową wielokrotnie próbowała zdyskredytować sposób, w jaki prof. Szymanowski zarządzał instytutem, wskazując m.in. na rzekome nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki. Mec. Ewa Morawska-Sochacka, pełniąca aktualnie także funkcję dyrektor generalnej Urzędu Komunikacji Elektronicznej przywoływała m.in. sugestie dotyczące rzekomej niegospodarności czy niewłaściwego zarządzania instytutem. Jednym z argumentów wskazujących na złe zarządzanie placówką, miała być kwestia braku zastępcy dyrektora instytutu. Mec. Morawska-Sochacka sugerowała nawet, że działania profesora mogły zmierzać do "zabetonowania się" na stanowisku. Według przedstawicielki KPRM brak zastępcy dyrektora miał utrudnić przejęcie obowiązków po odwołaniu szefa instytutu. Twierdziła również, że funkcja dyrektora, mimo kadencyjności, nie ma charakteru w pełni chronionego, a przepisy pozwalają na odwołanie szefa instytucji praktycznie w każdym czasie. Jak się okazało w piątek, podczas ogłoszenia wyroku, sąd całkowicie odrzucił ten argument.

W odpowiedzi na stawiane zarzuty, pełnomocnik profesora Szymanowskiego, radca prawny Christian Młynarek wskazywał, że KPRM, podejmując decyzję o usunięciu prof. Szymanowskiego ze stanowiska dyrektora Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, nie zachował podstawowych procedur wynikających z ustawy, na mocy której placówka została powołana. Młynarek wykazał przed sądem, że przed odwołaniem dyrektora konieczne było uzyskanie opinii Rady Instytutu wyrażonej w formie uchwały. Jak wynikało z zeznań świadków, Rada Instytutu wprawdzie otrzymała pismo z KPRM, ale ostatecznie nie wydała wymaganej opinii. Młynarek argumentował ponadto, że mechanizm kadencyjności dyrektora miał gwarantować stabilność działania instytucji oraz jej względną niezależność od bieżących zmian politycznych, a nie, jak próbowała dowieść przedstawicielka KPRM, "zabetonowanie" instytucji. Pełnomocnik profesora wskazywał także, że nawet gdyby uznać istnienie podstaw do odwołania byłego już dyrektora, to zostały one wykorzystane przez KPRM po zbyt długim czasie od ich rzekomego ujawnienia.

Sąd nie miał wątpliwości, co do wadliwości procedury zastosowanej przez KPRM

Ostatecznie, po trwającym od lutego procesie, w piątek 22 maja Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy uznał odwołanie prof. Macieja Szymanowskiego z funkcji dyrektora Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka za niezgodne z prawem i zasądził na jego rzecz odszkodowanie, o które wnosił pełnomocnik byłego dyrektora.

Z uzasadnienia przedstawionego przez sędziego wynikało, że skład orzekający w sprawie nie miał wątpliwości, co do wadliwości procedury zastosowanej przez KPRM. Fundamentalne znaczenie dla ogłoszonego werdyktu miały mieć uchybienia formalne, przede wszystkim brak wymaganej ustawą opinii Rady Instytutu wyrażonej w formie uchwały oraz odwołanie dyrektora mimo obowiązującej kadencji do 2028 roku. Sąd podważył tym samym argumentację strony rządowej, która próbowała dowieść, że dyrektora takiej instytucji można odwołać w każdym czasie i bez wskazywania przyczyn.

Sprawa prof. Szymanowskiego od początku miała wyraźny polityczny kontekst. Po przejęciu władzy przez obecną koalicję pojawiły się zapowiedzi likwidacji części instytucji powołanych za rządów PiS. Wśród nich, obok Instytutu De Republica czy Instytutu Pokolenia, wymieniano także Instytut Felczaka. Ostatecznie instytucji nie zlikwidowano (jak dwie pozostałe), ale całkowicie zmieniono jej profil działalności. "Rzeczpospolita" pisała swego czasu, że placówka zaczęła być wykorzystywana przez nowe władze jako narzędzie politycznej walki z poprzednim rządem Węgier, na czele którego stał Viktor Orban.

Czytaj też:
CMWP SDP objęło monitoringiem odwołanie prof. Szymanowskiego
Czytaj też:
Odwołanie szefa Instytutu Felczaka. Prof. Szymanowski: Dopiero w sądzie poznałem zarzuty

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także