Sąd zbada "bezczynność" Tuska. Chodzi o brak kontrasygnaty

Sąd zbada "bezczynność" Tuska. Chodzi o brak kontrasygnaty

Dodano: 
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Źródło: PAP / Albert Zawada
Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wpłynęła precedensowa skarga na bezczynność premiera Donalda Tuska.

Chodzi o brak kontrasygnaty pod postanowieniem prezydenta dotyczącym nominacji asesora sądu administracyjnego.

WSA wyznaczył termin

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie potwierdził wpływ skargi i wyznaczył termin jej rozpoznania. "24 kwietnia 2026 r. odnotowano wpływ, do tut. Sądu, skargi na bezczynność Prezesa Rady Ministrów dotyczącą braku udzielenia kontrasygnaty do postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w przedmiocie nominacji na asesora w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach" – przekazał sąd dziennikowi "Fakt.pl".

Szerzej sprawę opisała wcześniej "Rzeczpospolita". Jak wynika z ustaleń gazety, skargę wniósł jeden z kandydatów na asesora sądu administracyjnego, którego nominację podpisał jeszcze prezydent Andrzej Duda. Według "Rz" problem dotyczy jednak większej grupy osób. Na kontrasygnatę premiera mają od kilkunastu miesięcy czekać kandydaci powołani zarówno przez Andrzeja Dudę, jak i przez obecnego prezydenta Karola Nawrockiego.

"Premier ani nie podpisuje postanowień, ani też nie wydaje żadnej decyzji o odmowie, więc asesorzy in spe od wielu miesięcy tkwią w zawieszeniu" – pisze "Rzeczpospolita". Brak kontrasygnaty oznacza, że nominowani kandydaci nie mogą objąć stanowisk asesorskich mimo zakończenia procedur konkursowych.

Mocne zarzuty wobec premiera

Autor skargi domaga się zobowiązania Donalda Tuska do złożenia podpisu pod postanowieniem nominacyjnym. Chce również, aby sąd stwierdził, że "bezczynność organu nastąpiła z rażącym naruszeniem prawa". W skardze podniesiono, że kandydat przeszedł procedurę konkursową, uzyskał rekomendację Krajowej Rady Sądownictwa i został wskazany przez prezydenta, a mimo to nie może objąć stanowiska.

Według autora skargi premier, nie udzielając kontrasygnaty przez tak długi czas, miał również naruszyć "ustalony podział i równowagę władzy wykonawczej i sądowniczej". Jak podkreślała gazeta, skarżący argumentuje także, że brak podpisu doprowadził do faktycznego wstrzymania powołań asesorów, co przekłada się na ograniczenie obsady kadrowej sądów administracyjnych.

KPRM: Konstytucja nie wyznacza terminu

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie zgadza się z zarzutami. Jak relacjonuje "Rzeczpospolita", KPRM twierdzi, że sprawa nie dotyczy oceny konkretnych kandydatów, lecz szerszego problemu ustrojowego związanego z funkcjonowaniem Krajowej Rady Sądownictwa. W odpowiedzi na skargę kancelaria wskazała, że działania premiera są związane z "obowiązkiem ochrony wartości państwa prawa i dobra wspólnego".

"Konstytucja RP nie przewiduje sytuacji, w których udzielenie kontrasygnaty byłoby obowiązkiem prezesa Rady Ministrów oraz nie wyznacza konkretnego terminu na podjęcie takiej decyzji" – cytowała stanowisko KPRM „Rzeczpospolita”. Kancelaria argumentuje również, że ani akt powołania asesora przez prezydenta, ani kontrasygnata premiera nie stanowią czynności z zakresu administracji publicznej. W związku z tym, zdaniem KPRM, sąd administracyjny nie powinien zajmować się sprawą, a sama skarga powinna zostać odrzucona.

Czytaj też:
"Prezydent rozumie sytuację". Kapiński: Rozmawiałem z Nawrockim o SN
Czytaj też:
"Działał w najlepszej wierze". Prokuratura umorzyła śledztwo ws. byłego prezesa Sieci Łukasiewicz

Źródło: Rzeczpospolita / Fakt.pl
Czytaj także