Rok 1949, Tomasz Mann powraca do Niemiec. Władze Frankfurtu nad Menem witają go z honorami, tłum zbiera się pod hotelem, a dziennikarze wyczekują konferencji prasowej. Noblista przybył świętować 200. rocznicę urodzin Goethego; ku konfuzji i niechęci części opinii publicznej czyni to po obu stronach żelaznej kurtyny – z Frankfurtu wyrusza do Weimaru leżącego w okupowanej przez Sowietów części kraju. Jak wyjaśnia Mann, geniusz Goethego powinien być doceniony bez względu na granice.
Zanim wyruszymy jednak w tę drogę, oglądamy sceny zupełnie innego rodzaju. W hotelowym pokoju mężczyzna prowadzi telefoniczną rozmowę. Wyznaje, że w nic już nie wierzy: ani w kulturę, ani w literaturę. To Klaus Mann, syn Tomasza, dziś najbardziej pamiętany z powieści „Mefisto”. Po drugiej stronie połączenia Erika, córka Tomasza Manna, która namawia brata, by dołączył do niej i do ojca w Niemczech.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
