Członkowie grupy na terenie Dworca Centralnego mieli podszywać się pod funkcjonariuszy publicznych i legitymować podróżnych. Chodzi o zdarzenie z 13 czerwca. Jak poinformowała prokuratura, śledztwo dotyczy "podszywania się przez ustalonych mężczyzn pod funkcjonariuszy publicznych oraz legitymowania innych osób".
Nagrania z Dworca Centralnego
Sprawa wyszła na jaw po publikacji nagrań w internecie. Widać na nich grupę mężczyzn ubranych w stroje przypominające mundury, oznaczone literami "BPG". Mężczyźni przyjechali oznakowaną furgonetką pod Dworzec Centralny w Warszawie, a następnie weszli do środka obiektu. Na kolejnych ujęciach widać, jak stoją nad dwiema osobami o śniadej karnacji. To właśnie ten fragment nagrania wywołał największe kontrowersje i oskarżenia o selekcjonowanie osób ze względu na wygląd.
Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Mateusz Martyniuk przekazał, że zabezpieczono już materiał dowodowy. – Mamy również przeanalizowane strony internetowe, na których zamieszczano nagrania i zdjęcia z tego zdarzenia, jednak przede wszystkim mamy nagrania z monitoringu wizyjnego z Dworca Centralnego – powiedział.
Równolegle czynności prowadzi Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze od kilku dni kompletują dokumentację. – Wiemy, kim są te osoby, zresztą same się z tym nie kryją – powiedział rzecznik KSP podkom. Jacek Wiśniewski. Policja zaznacza, że do tej pory nie wpłynęło formalne zawiadomienie od osób, które mogły zostać pokrzywdzone.
Tusk: Chuliganeria polityczna
Do sprawy odniosło się także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Rzecznik resortu Karolina Gałecka podkreśliła, że państwo nie będzie tolerować podobnych działań. – Nie ma i nie będzie żadnej zgody na to, aby jakiekolwiek osoby podszywały się pod funkcjonariuszy, legitymowały obywateli czy udawały przedstawicieli służb mundurowych – zaznaczyła.
Sprawę skomentował premier Donald Tusk. Nazwał działania BPG "chuliganerią polityczną" i zapowiedział zdecydowaną reakcję służb. – To są wykroczenia, czasami przestępstwa. Każdy, kto podszywa się pod funkcjonariusza publicznego i legitymuje ludzi dlatego, że mają inny kolor skóry, będzie zatrzymany i będzie odpowiadał prawnie. Każdy bez wyjątku – powiedział szef rządu. Premier ocenił też, że tego typu działania mają budować polityczne napięcie wokół tematu migracji.
Czytaj też:
Skandal w Berlinie. Niemiecka policja zabrała głos ws. pobicia BąkiewiczaCzytaj też:
"Wzywamy do tego rząd". Kancelaria Prezydenta reaguje na skandal w Berlinie
