"Gdy przez lata strona popierająca status quo wojny i powolne wymieranie Ukrainy odpowiada na każdy argument stereotypizowaniem, etykietowaniem i otwartym wylewaniem obelg na tych, którzy szukają dróg do pokoju, po prostu przestajesz traktować tych ludzi poważnie w ogóle. To nie jest dyskusja. To nieodpowiedzialny infantylizm" – napisała, pokazując przykładowy wpis oskarżający ją o szerzenie rosyjskiej propagandy.
"A ponieważ wielu z nich dostaje wynagrodzenie za «promowanie» status quo, myślą, że każdy jest opłacana... To po prostu ekstrapolacja ich własnego modelu istnienia. Nie ma ani jednego grosza, który wpłynąłby na moje konto za jakiekolwiek z wywiadów czy działań, które podjąłam. I wiem, że jest tak wielu Ukraińców, którzy popierają moje słowa i działania, tyle «dziękuję», że będę kontynuowała. Ukraina potrzebuje pokoju, nie orędowników wojny i radykalizmu z NGO" – dodała.
Rzecznik ukraińskiego prezydenta w latach 2019-2021 uciekła z Ukrainy i mieszka teraz w Stanach Zjednoczonych. W maju udzieliła głośnego wywiadu Tuckerowi Carlsonowi, o którym także szerzej pisaliśmy na "Do Rzeczy". Przyznała w nim między innymi, że w rzeczywistości Zełenski jest histerycznym dyktatorem.
Mendel: Każdego dnia proszę Boga o przebaczenie za to, że pomagałam Zełenskiemu
W piątek Mendel opublikowała na X znaczący post, który został przemilczany przez media w Polsce.
"Każdego dnia proszę Boga o przebaczenie za to, że przez te dwa lata w mojej pracy pomagałam Zełenskiemu – za to, że byłam jego głosem i za to, że potem ukrywałam, kim on naprawdę jest" – napisała była rzecznik prasowa prezydenta Ukraina.
"Każdego dnia próbuję wybaczyć Zełenskiemu odrzucenie każdej umowy pokojowej i przekształcenie Ukrainy w skorumpowaną klatkę, w której ludzie walczą o ocalenie siebie przed zarówno rakietami Putina, jak i autokracją Zełenskiego. Nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to uda" – dodała.
Przyczyną protestów wymuszone pobory
Mendel komentowała również sprawę protestów na Ukrainie po dymisji ministra Fedorowa. Zwróciła wtedy uwagę, że była to przyczyna demonstracji, ale nie główna.
"[...] W rzeczywistości to właśnie kwestia wymuszonych poborów wywołała najgłębszy gniew społeczny i zapoczątkowała największe spontaniczne protesty w Kijowie i Lwowie" – napisała na X Julia Mendel.
"Zełenski panicznie boi się zakończenia wojny"
Mendel zabierała również głos w kontekście relacji Ukrainy z Polską i nadania przez Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych na Ukrainie imienia "Bohaterów UPA". Jej zdaniem ktoś podsunął prezydentowi pomysły, które miały stanowić genialne chwyty PR-owe, "rzekomo zdolne zyskać aprobatę społeczną". Mendel napisała też, że w przeciwieństwie do świata polityki ukraińskiej, w tamtejszym społeczeństwie nie ma wielu nacjonalistów, a dla większości obywateli "te kwestie historyczne są zupełnie nieistotne".
Zdaniem byłej rzecznik na Ukrainie prężnie działają grupy nacjonalistyczne, które szczególnie w zachodniej części kraju "wybiórczo chwalą działania Bandery i Melnyka za ich opór wobec Związku Radzieckiego, jednocześnie wygodnie zapominając o ich tymczasowej współpracy z nazistami i brutalności wobec Polaków i grup etnicznych". Mendel uważa przy tym, że wspomniane przez nią kręgi nigdy nie staną się dla Zełenskiego decydującą siłą wyborczą.
Była rzecznik prezydenta twierdzi, że prezydent nie ma w tej chwili niemal żadnych doradców będących w stanie pomóc mu zjednoczyć społeczeństwo, "które nigdy nie miało fundamentalnego charakteru nacjonalistycznego". "Dlatego panicznie boi się zakończenia wojny – nie ma nic do zaoferowania w zamian. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, którymi może skutecznie posługiwać się, aby utrzymać władzę" – podsumowała Mendel.
Czytaj też:
Gadowski: Gdzie poszła polska pomoc na Ukrainie? Czytaj też:
Trump odmówił Zełenskiemu. "Odrzucił prośbę"
